Od kilku lat monitorujemy wysokość dywidend, które co roku wypłacają giełdowe firmy. Wiosną podsumowujemy deklaracje. Zimą, zazwyczaj przy okazji publikacji "Almanachu", sprawdzamy, czy ktoś zawiódł. Lista płatników dywidend zmienia się, ale łączna kwota, któ-
rą wypłacają inwestorom firmy z GPW, z roku na rok rośnie.
Wiosną 2003 r. 1,47 mld zł, które firmy chciały przeznaczyć na dywidendę, wydawało się ogromną kwotą. Wiosną 2004 r. suma ta urosła dwukrotnie: 38 giełdowych spółek zapowiadało, że wypłaci 3 mld zł. W marcu 2005 r. łączna dywidenda, którą chciały płacić, urosła do 6 mld zł, a po dwóch miesiącach kwota ta się zdezaktualizowała, bo urosła do 9 mld zł. Jak co roku, pieniądze popłynęły zarówno do inwestorów płacących podatki w kraju (dane zbiera KDPW), jak i za granicą.
Jeśli tak będzie i w tym roku, a wszystko wskazuje, że i owszem, padnie kolejny rekord. Do tej pory zarządy 43 firm zapowiedziały, że kierowane przez nich spółki przeznaczą część zysku na dywidendę dla akcjonariuszy. Ich liczba zapewne jeszcze wzrośnie, a dywidenda to nie jedyny sposób, w jaki pieniądze mogą popłynąć do giełdowych graczy. Część firm woli skupić od właścicieli pulę swoich walorów w ramach buy backu. Tak będzie np. w przypadku TVN, a niewykluczone że i PPWK.
Spośród trzech grup największych giełdowych płatników dywidend tradycyjnie największą sumę pieniędzy wypłacą banki. Szacujemy, że ich właściciele otrzymają od 3,7 do 4,1 mld zł. Najwięcej przekażą dwie instytucje, o które toczy się właśnie bój między ich włoskim akcjonariuszem UniCredito a polskim rządem. Pekao i BPH mogą wypłacić odpowiednio 1,1 mld zł i 806 mln zł. Razem, bagatela, blisko 2 mld zł. Z kolei Bank Handlowy, po tym jak rok temu sowicie zaopatrzył w gotówkę właścicieli, w tym przymierza się do wypłaty "zaledwie" pół miliarda złotych.