Wydawać by się mogło, że na rynku nic nie sprzyja działalności spedycyjno-logistycznej, jaką prowadzi Pekaes. Rosną ceny paliw i opłaty za przejazdy autostradami. Niskie kursy walut powodują, że maleją przychody, a zwiększają się koszty. Regulacje unijne, które ograniczają liczbę godzin, jakie mogą przepracować kierowcy, również podnoszą wydatki (choćby na szkolenie nowych). Mimo to kurs akcji Pekaesu nigdy jeszcze nie był tak wysoki. Wczoraj osiągnął historyczne maksimum - 11,3 zł. - Konsekwentne dążenie do restrukturyzacji spółki podoba się inwestorom. Stąd wzrost zainteresowania jej akcjami - uważa Paweł Borys, przewodniczący rady nadzorczej Pekaesu i dyrektor ds. inwestycyjnych AKJ Management Logistyka (ma 55 proc., bez dwóch akcji, Pekaesu).

W ubiegłym tygodniu odwołano stary zarząd spółki. Nowym prezesem Pekaesu, odpowiadającym też za logistykę, został Maciej Bielicki. Rozpoczął się już proces integracji spółek holdingu. Mają być likwidowane działające dotychczas trzy piony administracyjne. - To szybki sposób, by obniżyć koszty operacyjne - mówi Paweł Borys. Rozpoczęła się również reorganizacja działu handlowego. Czternastu przedstawicieli handlowych ma działać na rynku krajowym, którego potencjał jest - zdaniem Borysa - niewykorzystany. Spółka chce doprowadzić do tego, by również jej zagraniczne przedstawicielstwa były bardziej aktywne w pozyskiwaniu klientów. Obecnie ich rola sprowadza się raczej do obsługi podróżujących kierowców. Kolejne działania restrukturyzacyjne mają rozpocząć się już w II kwartale. Wyniki powinny być widoczne pod koniec roku. - Inwestorzy, którzy w tej chwili kupują papiery Pekaesu, to zapewne doświadczeni gracze. Znają przykłady spółek, które z powodzeniem przeszły proces zmian i zdają sobie sprawę, że największe zyski zrealizują, kupując w momencie przeceny - uważa Paweł Borys. AJK ML na razie nie zamierza podwyższać swojego zaangażowania w Pekaesie. Żeby dokonać kolejnych zakupów, większościowy akcjonariusz musiałby ogłosić wezwanie.