PKN Orlen wciąż nie rezygnuje z planów przejęcia litewskiej rafinerii, o czym najlepiej świadczy niedzielna wizyta prezesa Igora Chalupca w Wilnie. To, że rozmowy dotyczyły właśnie Możejek, potwierdził litewski minister gospodarki Kestutis Daukszys. Jednak ani on, ani przedstawiciele PKN nie zdradzili żadnych szczegółów. Zdaniem litewskiej gazety "Verslo Żinios", mogło chodzić o wysondowanie, jak rząd w Wilnie zareaguje na utworzenie konsorcjum Orlenu z rosyjsko-brytyjskim koncernem TNK-BP.
PKN już kilka miesięcy temu deklarował, że mógłby - z myślą o zakupie Możejek - utworzyć konsorcjum. Jednak najwyraźniej nie znalazł odpowiedniego partnera i w przetargu wystartował samodzielnie.
Czy tym razem PKN faktycznie chce utworzyć konsorcjum? - Nie słyszałem o żadnej tego typu propozycji ze strony Orlenu ani o tym, żeby władze naszego koncernu planowały utworzenie takiego konsorcjum z kimkolwiek - powiedział wczoraj PARKIETOWI Iwan Gogoliew z biura prasowego TNK-BP. - Nasz koncern jest wciąż zainteresowany litewską rafinerią i prowadzi konsultacje na ten temat - dodał.
- Nie prowadzimy rozmów z TNK-BP - mówił również Dawid Piekarz, rzecznik Orlenu. Twierdził, że choć jego firma nie prowadzi w tym momencie żadnych negocjacji z potencjalnymi partnerami do konsorcjum, jest na tego typu propozycje otwarta.
Zdaniem Andrzeja Pasławskiego, analityka z BDM PKO BP, litewski rząd spieszy się z odkupieniem od Jukosu większościowego pakietu akcji Możejek. Z każdym dniem rośnie bowiem ryzyko, że majątek padającego koncernu przejmie rosyjska firma Rosnieft. Wówczas władze w Wilnie mogą być zmuszone do renacjonalizacji rafinerii. Idealnym kandydatem na kupca Możejek byłby wówczas właśnie Orlen. Trudno bowiem przypuszczać, żeby spółkę udało się sprzedać którejkolwiek z rosyjskich firm.