Taką propozycję Orlen złożył wczoraj rządowi w Wilnie. Spółka nie ujawniła, jaką zaoferowała cenę. Wiadomo jedynie, że za każdą kupowaną akcję miałaby zapłacić tyle samo. Według nieoficjalnych danych, wcześniejsza propozycja płockiej spółki, dotycząca zakupu pakietu 53,7 proc. akcji, opiewała na ok. 1,5 mld USD. I podobno nie zmieniła się. Oznacza to, że za 94,36 proc. akcji Możejek, Orlen byłby gotów zapłacić prawie 2,64 mld USD.
1 mld USD na inwestycje
Płocki koncern przedstawił też władzom w Wilnie program inwestycyjny. Jak zapewniają przedstawiciele spółki, zawiera wszystkie elementy, które rząd Litwy uznaje za istotne z punktu widzenia oceny potencjalnego inwestora w Możejkach. Są w nim m.in. gwarancje dostaw ropy oraz opis proponowanego sposobu zarządzania firmą. Zarząd spółki zapewnił, że jeżeli uda mu się kupić rafinerię, zainwestuje w nią ok. 1 mld USD. Planowane inwestycje dotyczą m.in. rozbudowy sieci detalicznej Ventus Nafta w krajach bałtyckich, zwiększenia zdolności przerobowych ropy do 11 mln ton rocznie (obecnie ok. 10 mln ton) oraz produkcji czystych paliw i wdrożenia norm ekologicznych.
Orlen przedstawił też wiele dodatkowych elementów, które miałyby uatrakcyjnić złożoną ofertę. Chodzi np. o możliwość pomostowego sfinansowania nabycia akcji od Jukosu.
- Wiemy, że premier Algirdas Brazauskas otrzymał propozycję, ale na razie się do niej nie odniósł - powiedział Dawid Piekarz, rzecznik Orlenu.