Inwestor strategiczny Fortis Banku Polska wystąpił do Komisji Nadzoru Bankowego o zgodę na wykonywanie głosów z więcej niż 75 proc. akcji banku. Informacja w tej sprawie pojawiła się w opublikowanym w środę raporcie rocznym polskiego banku. Belgijsko-holenderski Fortis Bank posiada 99,1 proc. akcji swojej polskiej filii, ale zgodnie z uchwałą KNB jeszcze z 1999 r. ma prawo do wykonywania głosów tylko z 75 proc. ogółu akcji.
Dlaczego teraz Fortis zdecydował się na zmianę? - Bez komentarza - usłyszeliśmy od Waldemara Leszczyńskiego, rzecznika polskiego banku. Zaznaczył jedynie, że nie ma w tej chwili planów wycofania Fortis Bank Polska z obrotu publicznego.
Nieoficjalnie mówi się, że wniosek do KNB może się wiązać z planami połączenia nadzorów nad różnymi segmentami rynku finansowego. Wśród finansistów te plany są postrzegane jako próba zwiększenia kontroli nad rynkiem przez państwo. Co mogłoby to oznaczać dla Fortis Banku? Gdyby wniosek na objęcie pełnej kontroli nad polską filią złożył później, uzyskanie zgody nadzoru mogłoby być znacznie trudniejsze.
FBP nie jest jedynym bankiem, którego inwestor ma większą liczbę akcji niż praw do głosu na walnym zgromadzeniu. Takim przykładem jest DZ Bank Polska, gdzie właściciel - niemiecki DZ Bank - ma 99,6 proc. akcji, ale na walnym ma prawo do korzystania tylko z 75 proc. Czy i tam właściciel myśli o usankcjonowaniu całego zaangażowania? - Obecnie nie jest to brane pod uwagę - powiedział Dariusz Stasik, rzecznik banku.
Podobna sytuacja ma miejsce w Kredyt Banku. Na walnym zgromadzeniu belgijska grupa KBC może posługiwać się 75 proc. akcji. Faktycznie jej udział sięga 85,5 proc. Biuro prasowe KBC przekazało nam, że belgijski bank nie wystąpił do KNB o zgodę na formalne zwiększenie zaangażowania i nie ma zamiaru robić tego w przyszłości.