W ten sposób koncern energetyczny z Duesseldorfu, który chce przejąć Endesę za 29,1 mld euro, pokonał jedną przeszkodę. Teraz musi jeszcze przełamać kolejne, w tym opory rządu hiszpańskiego, który faworyzuje miejscową spółkę Gas Natural z Barcelony.
Akcjonariuszom Endesy firma ta przedstawiła gorszą ofertę. Za kontrolę nad spółką chce im zapłacić tylko 22,6 mld euro w gotówce i swoich akcjach. Ofertę Gas Natural kierownictwo Endesy potraktowało jako wrogą i z powodu zbyt niskiej ceny została ona odrzucona.
Gdyby doszło do mariażu hiszpańsko-niemieckiego, nowa spółka byłaby drugim potentatem energetycznym na świecie, po francuskim gigancie Electricite de France. W przypadku przejęcia Endesy przez Gas Natural powstałaby firma plasująca się dopiero na szóstym miejscu w światowym rankingu.
Rząd hiszpański chciał pomóc Gas Natural, dlatego nadzorca krajowego rynku energii otrzymał dodatkowe uprawnienia, by mógł blokować przejmowanie miejscowych firm przez zagranicznych rywali. Posunięcie to skrytykowała Bruksela.
Do akcji wkroczył też hiszpański Sąd Najwyższy. Zawiesił on zgodę rządu na przejęcie Endesy przez Gas Natural do czasu, kiedy rozpatrzy skargę wniesioną przez Endesę.