Reklama

Mała bitwa w wojnie o Pepees

Towarzystwo Inwestycyjne Jantar ma około 3 proc. akcji Pepeesu. Chce je kontrolować jeden z członków rady nadzorczej giełdowej spółki, współpracownik Józefa Huberta Gierowskiego, największego akcjonariusza. Jantarem zainteresował się również inwestor z Cypru.

Publikacja: 04.05.2006 07:46

Przez dwa tygodnie po Wielkanocy akcje Pepeesu biły kolejne rekordy, osiągając cenę 127 zł. To najwyższa cena, jaką płacono za te walory w dziewięcioletniej historii ich notowań na giełdzie. Na zakończenie przedwczorajszej sesji kosztowały 125 zł. Od lipca ub.r. akcjonariusze zyskali prawie 400 proc. Jeszcze rok temu za jedną akcję łomżyńskiej spółki płacono niewiele ponad 32 zł. Zastanawiająca jest duża, jak na spółkę o bardzo niskiej giełdowej płynności, liczba akcji, które ostatnio zmieniły właściciela. Wolumen dwukrotnie przekraczał 5 tys. Spore zainteresowanie akcjami widać było na czterech sesjach tuż przed świętami. W sumie kupiono na nich ok. 10 tys. papierów po 110-112 zł.

Wielkanocne zakupy

Również przed Wielkanocą ktoś rozpoczął skup udziałów Towarzystwa Inwestycyjnego Jantar. - Kupującym jest spółka zarejestrowana na Cyprze - twierdzi mec. Zbigniew Barański, który teraz kontroluje ponad 50 proc. udziałów w Jantarze. Jest on także członkiem rady nadzorczej Pepeesu, gdzie reprezentuje interesy największego akcjonariusza Józefa H. Gierowskiego. Barański, zaprzecza jakoby tajemniczy cypryjski inwestor był w jakikolwiek sposób powiązany z J. H. Gierowskim. Innego zdania jest Wojciech Faszczewski, także akcjonariusz Pepeesu (kontroluje 5,76 proc. papierów) i również członek rady nadzorczej.

Co ma Jantar

do Pepeesu?

Reklama
Reklama

TI Jantar to spółka założona przez pracowników Pepeesu. W 1999 r. miała ok. 55 tys. akcji giełdowej firmy (nieco ponad 4 proc.). Dwa lata temu Z. Barański kupował pełnomocnictwa do udziałów w Jantarze po 2 tys. zł. Tyle samo płacili za nie pierwotni udziałowcy wnoszący do Towarzystwa akcje Pepeesu. Jednak w momencie, gdy Barański przejmował, kontrolę, Jantar nie miał już akcji giełdowej spółki.

Poprzedni zarząd większą część akcji Pepeesu sprzedał W. Faszczewskiemu. Po przejęciu kontroli nad Jantarem przez Barańskiego w 2004 r. (zmienił się przy okazji zarząd) towarzystwo, któremu po sprzedaży akcji została gotówka (ok. 2 mln zł), zaczęło skupować ponownie walory giełdowej firmy. Ponieważ tymczasem zyskały na wartości, udało się nabyć tylko ok. 32 tys. papierów. Teraz Jantar posiada ok. 3 proc. kapitału zakładowego Pepeesu. To niewiele. Barański uważa jednak, że poprzedni zarząd w 2004 r. dopuścił się przestępstwa.

Papiery Pepeesu sprzedał Faszczewskiemu poniżej ceny rynkowej, która wynosiła wówczas ok. 55 zł. Faszczewski nabył je po 38 zł. - To prawda, kupiłem prawie 28 tys. akcji w transakcji pozasesyjnej - mówi Faszczewski. Jednocześnie potwierdza, że mniej więcej w tym samym czasie sprzedał 11,5 tys. akcji Pepeesu po średniej cenie 49,5 zł. - Komunikat dotyczący obu transakcji został opublikowany - dodaje. Twierdzi, że wszystko odbywało się zgodnie z obowiązującym prawem. Uważa, że udziałowcy Jantara nie zostali oszukani, bo pierwszy zarząd chciał wypłacić każdemu ok. 2,8 tys. zł ze sprzedaży akcji Pepeesu. Jednak decyzję zablokował Barański.

Barański chce śledztwa

Innego zdania jest Barański, który już wtedy (we wrześniu 2004 r.) złożył do prokuratury w Łomży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez poprzedni zarząd Jantara. Zarząd ten, jak twierdzi Barański, zaraz po sprzedaniu akcji podał się do dymisji.

W ub.r. prokuratura odrzuciła zawiadomienie, argumentując, że pełnomocnik udziałowców nie może być stroną. Może być nią tylko zarząd. - Moim zdaniem, śledztwo w takiej sprawie powinno być prowadzone z urzędu - dodaje Barański. Liczy, że obecny zarząd Jantara skieruje do prokuratury kolejne zawiadomienie i w przyszłości odzyska akcje Pepeesu. Barański nie wyklucza współpracy z "Cypryjczykami" w Jantarze. Jego zdaniem, po zakupach, jakich dokonał nowy inwestor, w pracowniczych rękach pozostaje jeszcze ok. 30 proc. udziałów. Problem w tym, że według naszych informacji, udziały należące do pierwotnych właścicieli są uprzywilejowane 1 do 5. Dlatego Barański wciąż się posługuje pełnomocnictwami. Gdyby po prostu wykupił udziały, za każdy miałW podobnej sytuacji jest cypryjski nabywca (nie jest pewne, czy skupuje udziały, czy pełnomocnictwa). Co ciekawe, tajemniczy inwestor kupuje je już tylko po 1 tys. zł. Mecenas Barański nie ukrywa, że zamierza przejąć w najbliższym czasie pełną kontrolę nad Jantarem. Chce zmienić statut spółki prawdopodobnie tak, aby zlikwidować uprzywilejowanie udziałów. Możliwy jest jeszcze inny scenariusz: Barański i "Cypryjczycy" będą mieć na tyle dużo udziałów i pełnomocnictw, by w pełni kontrolować spółkę. I zarząd Jantara, który jako jedyny może dysponować papierami Pepeesu.

Reklama
Reklama

Liczy się każdy procent

Akcje, którymi dysponuje i może dysponować Jantar, mogą być języczkiem u wagi w walce o decyzje co do przyszłości spółki. Na razie jest to tylko 3 proc., ale gdyby udało się odzyskać papiery sprzedane w 2004 r., byłoby drugie tyle. Akcjonariusze Pepeesu są podzieleni. Część (Wojciech Faszczewski, Dawid Sukacz reprezentujący TFI Piast, posiadają razem ok. 11 proc. akcji) chce, by firma pozbyła się Browaru Łomża. To najwartościowsza część majątku Pepeesu.

Zainteresowani sprzedażą twierdzą, że za browar można uzyskać 130-150 mln zł. Te pieniądze chcą inwestować np. w biopaliwa. J. H. Gierowski (dysponuje oficjalnie 22 proc. akcji przez zarejestrowaną za oceanem spółkę CC LLC) jest zdecydowanym przeciwnikiem tego ruchu. Wśród niezdecydowanych jest Krzysztof Borkowski (ok. 10 proc.). Poza tym jest cała grupa akcjonariuszy, którzy mają spore pakiety nieprzekraczające jednak 5 proc. Ponieważ o ewentualnej sprzedaży browaru zdecyduje rada nadzorcza spółki, każdy procent głosów może być ważny.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama