TI Jantar to spółka założona przez pracowników Pepeesu. W 1999 r. miała ok. 55 tys. akcji giełdowej firmy (nieco ponad 4 proc.). Dwa lata temu Z. Barański kupował pełnomocnictwa do udziałów w Jantarze po 2 tys. zł. Tyle samo płacili za nie pierwotni udziałowcy wnoszący do Towarzystwa akcje Pepeesu. Jednak w momencie, gdy Barański przejmował, kontrolę, Jantar nie miał już akcji giełdowej spółki.
Poprzedni zarząd większą część akcji Pepeesu sprzedał W. Faszczewskiemu. Po przejęciu kontroli nad Jantarem przez Barańskiego w 2004 r. (zmienił się przy okazji zarząd) towarzystwo, któremu po sprzedaży akcji została gotówka (ok. 2 mln zł), zaczęło skupować ponownie walory giełdowej firmy. Ponieważ tymczasem zyskały na wartości, udało się nabyć tylko ok. 32 tys. papierów. Teraz Jantar posiada ok. 3 proc. kapitału zakładowego Pepeesu. To niewiele. Barański uważa jednak, że poprzedni zarząd w 2004 r. dopuścił się przestępstwa.
Papiery Pepeesu sprzedał Faszczewskiemu poniżej ceny rynkowej, która wynosiła wówczas ok. 55 zł. Faszczewski nabył je po 38 zł. - To prawda, kupiłem prawie 28 tys. akcji w transakcji pozasesyjnej - mówi Faszczewski. Jednocześnie potwierdza, że mniej więcej w tym samym czasie sprzedał 11,5 tys. akcji Pepeesu po średniej cenie 49,5 zł. - Komunikat dotyczący obu transakcji został opublikowany - dodaje. Twierdzi, że wszystko odbywało się zgodnie z obowiązującym prawem. Uważa, że udziałowcy Jantara nie zostali oszukani, bo pierwszy zarząd chciał wypłacić każdemu ok. 2,8 tys. zł ze sprzedaży akcji Pepeesu. Jednak decyzję zablokował Barański.
Barański chce śledztwa
Innego zdania jest Barański, który już wtedy (we wrześniu 2004 r.) złożył do prokuratury w Łomży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez poprzedni zarząd Jantara. Zarząd ten, jak twierdzi Barański, zaraz po sprzedaniu akcji podał się do dymisji.
W ub.r. prokuratura odrzuciła zawiadomienie, argumentując, że pełnomocnik udziałowców nie może być stroną. Może być nią tylko zarząd. - Moim zdaniem, śledztwo w takiej sprawie powinno być prowadzone z urzędu - dodaje Barański. Liczy, że obecny zarząd Jantara skieruje do prokuratury kolejne zawiadomienie i w przyszłości odzyska akcje Pepeesu. Barański nie wyklucza współpracy z "Cypryjczykami" w Jantarze. Jego zdaniem, po zakupach, jakich dokonał nowy inwestor, w pracowniczych rękach pozostaje jeszcze ok. 30 proc. udziałów. Problem w tym, że według naszych informacji, udziały należące do pierwotnych właścicieli są uprzywilejowane 1 do 5. Dlatego Barański wciąż się posługuje pełnomocnictwami. Gdyby po prostu wykupił udziały, za każdy miałW podobnej sytuacji jest cypryjski nabywca (nie jest pewne, czy skupuje udziały, czy pełnomocnictwa). Co ciekawe, tajemniczy inwestor kupuje je już tylko po 1 tys. zł. Mecenas Barański nie ukrywa, że zamierza przejąć w najbliższym czasie pełną kontrolę nad Jantarem. Chce zmienić statut spółki prawdopodobnie tak, aby zlikwidować uprzywilejowanie udziałów. Możliwy jest jeszcze inny scenariusz: Barański i "Cypryjczycy" będą mieć na tyle dużo udziałów i pełnomocnictw, by w pełni kontrolować spółkę. I zarząd Jantara, który jako jedyny może dysponować papierami Pepeesu.