Od czerwca Ministerstwo Finansów podnosi oprocentowanie większości obligacji detalicznych, 2-, 4- i 10-letnich. Odsetki od 3-latek pozostają na dotychczasowym poziomie.
MF najwyraźniej postanowiło wykorzystać zawirowanie na warszawskiej giełdzie, zachęcając inwestorów do zakupu obligacji. Na dodatek, sytuacja na rynku zmieniała się jak w kalejdoskopie, raz były spadki, a za chwilę wzrosty. Wiadomo, że odstraszyło to klientów od funduszy inwestycyjnych, lokujących na GPW. W efekcie, w zeszłym tygodniu część inwestorów zdecydowała się na wycofanie pieniędzy. Fundusze są obecnie największym konkurentem obligacji detalicznych. W największym stopniu resort podniósł oprocentowanie obligacji 10-letnich, z 4,75 proc. do 5,25 proc. w pierwszym roku odsetkowym. To obecnie najmniej popularne spośród wszystkich papierów detalicznych. W kwietniu sprzedaż wyniosła zaledwie 2,3 mln zł. O 0,25 pkt. proc., do 4,75 proc., MF zwiększyło z kolei oprocentowanie 4-latek w pierwszym roku. Ich sprzedaż wyniosła w kwietniu 5,8 mln zł. Wyżej oprocentowane będą też od czerwca najpopularniejsze obligacje detaliczne, czyli 2-latki. Odsetki rosną z 3,8 do 4 proc. W kwietniu inwestorzy wydali na ich zakup 123,7 mln zł.
W kwietniu sprzedaż wszystkich papierów detalicznych wyniosła zaledwie 138 mln zł. To najgorszy wynik od sierpnia 2003 r., gdy dystrybucję obligacji przejął bank PKO BP. W stosunku do kwietnia zeszłego roku sprzedaż spadła o jedną trzecią. Jak nam się udało ustalić, w zeszłym tygodniu, gdy indeksy warszawskiej giełdy podlegały bardzo silnym wahaniom, sprzedaż obligacji detalicznych nie wzrosła.
Podwyżka oprocentowania obligacji detalicznych miała też związek ze wzrostem rentowności papierów dłużnych na rynku hurtowym. W skali miesiąca co prawda ten wzrost był niewielki, ale w pierwszych dwóch tygodniach dosyć duży. Według danych agencji Bloomberga, w tym okresie dochodowość 2-latek zwiększyła się z 4,4 procent do blisko 4,6 procent.
Hossa odstrasza nabywców