Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 18.06.2006 12:08

Marek Pryzmont

Giełdowe komentarze z reguły dzielą się na dwie części. Jedna z nich stara

się wyjaśnić przyczyny spadków/wzrostów, a w drugiej kolejności, często w

odniesieniu do tych wydarzeń, analitycy w pocie czoła próbują prognozować

kolejne ruchy rynku. W ostatnich tygodniach doszło do sytuacji, że chyba

Reklama
Reklama

trudniej jest racjonalnie opisać zachowanie rynku, niż stawiać prognozy.

Rynkami zaczęły rządzić emocje i przypadek.

Przed chorobliwym stanem emocji zacząłem przestrzegać inwestorów od wtorku.

Podobną sytuację mieliśmy na przełomie kwietnia i maja, gdy zbliżaliśmy się

do szczytów hossy. Na takim zmiennym rynku inwestorzy w pewnym momencie

powinni przestać myśleć o pomnażaniu kapitału, a skoncentrować się na

Reklama
Reklama

ograniczaniu ryzyka. Najlepiej zobrazowała to piątkowa sesja, gdzie po

jednym dniu odpoczynku, GPW równie dobrze mogła rozpocząć kolejną wyprzedaż

(CPI w USA była wyższa od prognoz), a uratował ją główny winowajca

zamieszania ostatnich tygodni - Ben Bernanke, negujący ostatnie "jastrzębie"

sygnały wysyłane rynkom finansowym. Dane makro, czy Beżowa Księga, słów

Bernanke nie potwierdzały, ale inwestorom na tym etapie wystarczy byczy

Reklama
Reklama

impuls, a nie koniecznie dobre dane.

Zostawmy jednak na chwilę rynkowe otoczenie i skoncentrujmy się właśnie na

tym piątkowym ruchu cen. Na GPW mieliśmy rekordowy wzrost na otwarcie

notowań WIG20 (+121,29 pkt.), który przeszedł bez większego echa. Po części

dlatego, że niemal cały dorobek z otwarcia został zniwelowany (+16,39 pkt.),

Reklama
Reklama

a po części zapewne dlatego, że część inwestorów odbierała to jako

nadrabianie czwartkowych zaległości. Trochę w tym prawdy, ale rekordowe

odreagowanie na pozostałych parkietach też miało miejsce, mimo braku świąt.

Czeski PX wzrósł w czwartek najmocniej od 12 lat, Nasdaq i S&P500 zanotowały

tego dnia największy punktowy wzrost od marca 2003 r., a Dow Jones zanotował

Reklama
Reklama

dwudniowy wzrost największy od listopada 2004 r. Można wręcz przewrotnie

zapytać, czy czasami czwartkowe święto w ostatecznym rozrachunku tygodnia

bykom nie zaszkodziło ?

Te rekordowe wzrosty niektórych indeksów i "luki hossy" (przyjmę tak w

tekście dla uproszczenia - różnica między otwarciem a poprzednim

Reklama
Reklama

zamknięciem) paradoksalnie nie świadczą dobrze o rynku. Jeśli zestawić ze

sobą wszystkie luki hossy indeksu WIG20 od połowy 1998 r., to nasuwa się

kilka ciekawych wniosków. Piątkowa luka hossy o wartości 121,29 pkt. jest

bezprecedensowa, gdyż kolejna najwyższa wartość luki to dopiero 89,7 pkt (z

poziomu 2378,40 pkt.). Piątkowa luka hossy zrobiona została niewiele ponad

miesiąc po wyznaczeniu szczytu, a wspomniana luka 89,7 pkt. jest z 17 marca

2000 roku czyli tydzień po wyznaczeniu szczytu hossy internetowej. Jako

ciekawostkę można wspomnieć, że jeśli porównamy kształt świeczek przy obu

tych szczytach, to jest niemal identyczny, zarówno przed utworzeniem luk,

jak i na sesji gdy zostały wykreślone.

Nie chodzi jednak o podobieństwo kilku świeczek. Proszę spojrzeć na daty

kolejnych rekordowych luk hossy. 17 III 2000 r. (89,7), 18 IV 2000 r.

(89,2), 2 IX 1998 r. (84,3), 16 X 2000 r. (75,4), 3 I 2000 r. (74,3), 24 IX

1998 r. (70,2), 31 V 2000 r. (65,6), 18 VIII 1998 (64,1). Nie jest

przypadkiem fakt, że 8 (nie licząc piątkowej) na 9 największych luk hossy

pojawiło się przy pęknięciu bańki internetowej (10 III 2000 r.), albo w

czasie trwania kryzysu rosyjskiego. Dziesiąta w kolejności luka hossy to 26

maja tego roku (58,14 pkt), a kolejne 5 pozycji to w 4 przypadkach znowu

bańka internetowa i oczywiście druga połowa 1998 r. Jeśli więc założymy, że

11 maja 2006 r. wyznaczyliśmy szczyty hossy,óbki 2000 sesji uznaje

za przypadkowy, to dla rozwiania wątpliwości spójrzmy na drugą stronę

medalu - "luki bessy" (zmiana na otwarcie WIG20). Spośród 16 największych

luk bessy 11 zaznaczyłem na wykresie i wszystkie były albo w czasie kryzysu

rosyjskiego, albo w czasie pękania bańki internetowej. Pozostałe 5 mieliśmy

w tym roku (!). WYKRES2.gif

Rekordowa luka bessy WIG20 wykreślona została 17 IV 2000 r., czyli około

miesiąc po szczycie hossy internetowej (10 III 2000 r.) i miała

wartość -130,4 pkt. Wcześniej trzecia w kolejności jest luka z 15 III 2000

r. z wynikiem -94,6 pkt. Między nimi jest zeszłotygodniowe osiągnięcie

niedźwiedzi, gdy we wtorek (13 VI 2006 r.) zaczęliśmy -116,52 pkt. pod

poprzednim zamknięciem. Czy ta wtorkowa rekordowa luka bessy znowu tylko

przypadkiem była akurat analogicznie jak w 2000 r. miesiąc po wyznaczeniu

szczytów hossy (11 V 2006 r.), czy może jednak jest kolejnym argumentem

sugerującym długoterminowe niebezpieczeństwo ? Nie za dużo tych podobieństw

? Gwałtowne zmiany oznaczają kłopoty. Rekordowe zmiany (w obie strony) WIG20

na otwarcie notowań sugerują, że szczyt hossy długo pozostanie nienaruszony.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama