Pierwszą decyzją, którą podjęła nowa rada nadzorcza Simple, było odwołanie wszystkich członków zarządu, włącznie z prezesem Januszem Bąkiem. Na ich miejsce zostali powołani Rafał Tumiłowicz, prezes Simple sp. z o. o., Michał Siedlecki, jeden z głównych udziałowców giełdowej spółki, oraz Elżbieta Sas-Tatomir, która do tej pory kierowała pionem obsługi klienta w Simple.

Krok RN stawia pod znakiem zapytania dalszą realizację strategii, którą przygotował poprzedni zarząd. Polegała na szybkiej rozbudowie grupy kapitałowej poprzez przejmowanie innych spółek - producentów oprogramowania do zarządzania przedsiębiorstwem (ERP).

Pierwszą firmą, którą chciało przejąć Simple, był imiennik z Dąbrowy Górnicznej, zajmujący się sprzedażą i wdrożeniami produktów giełdowej spółki. W celu połączenia Simple miało wyemitować nowe akcje, które objęliby właściciele Simple sp. z o.o.

Nie wiadomo, czy nowy zarząd, którym kieruje osoba będąca równocześnie prezesem spółki z Zagłębia, będzie zainteresowany fuzją. R. Tumiłowicz jest głównym udziałowcem Simple sp. z o.o. Podmiot miał w ub.r. 8 mln zł przychodów i zarobił netto ok. 1 mln zł. Wyniki giełdowej firmy, przede wszystkim wskaźniki rentowności, są dużo gorsze. W 2005 r. spółka miała 12 mln zł wpływów i 180 tys. zł zysku netto. Połączenie niekoniecznie wyszłoby na dobre właścicielom Simple sp. z o.o.

Mając "swojego" prezesa w Simple, imiennik z Dąbrowy Górniczej może nadal liczyć na znaczne rabaty na produkty kupowane od giełdowej firmy. Poprzedni prezes chciał wymusić, żeby relacje pomiędzy podmiotami były bardziej "rynkowe".