Stanisław Ferenc, który wczoraj objął funkcję prezesa Mastersa, na razie bardzo ogólnie wypowiada się na temat działalności firmy. Twierdzi, że dopiero zapoznaje się z sytuacją w spółce. Zastąpił Pawła Pliszkę, który był prezesem firmy zaledwie dwa i pół miesiąca. - Wykonałem swoje zadanie. Rozstaję się ze spółką w dobrej atmosferze - mówi odwołany prezes. Jego zdaniem, korzyści z prowadzonej w tym czasie restrukturyzacji będą widoczne w wynikach za drugi kwartał.
Masters zamierza zmienić profil działalności. Do tej pory zajmował się produkcją i sprzedażą odzieży dżinsowej. Teraz zastanawia się nad dystrybucją obuwia, biotechnologią, pośrednictwem finansowo-ubezpieczeniowym oraz windykacją. - Cały czas każdy z tych wariantów jest możliwy - twierdzi nowy prezes. Firma chce przejąć przedsiębiorstwo z jednej z tych branż. Pieniądze mają pochodzić z planowanej jeszcze w tym roku emisji akcji oraz sprzedaży majątku.
Adam Buchajski, jeden z wiodących akcjonariuszy Mastersa (ma 9,9 proc. walorów), potwierdza, że trwają negocjacje w tej sprawie. Przyznaje przy tym, że ma "sympatiź" do jednego projektu. Jakiego? Na razie nie chce powiedzieć. Sam prowadzi w Zamościu swoją firmę Zambut, zajmującą się wytwarzaniem surowców do produkcji obuwia oraz, w małym zakresie, także produkcją butów. Masters wkrótce przeniesie swoją siedzibę z Legnicy właśnie do Zamościa. Adam Buchajski wykluczył jednak możliwość bliższej współpracy pomiędzy jego firmą i Mastersem. Twierdzi, że rozważany przez giełdową spółkź projekt, związany z dystrybucją butów, zakłada przejęcie sieci sklepów franczyzowych, mających już ustalone źródło zaopatrzenia.