Na początku maja opublikowałem felieton poświęcony sprzedaży akcji i praw do akcji w firmie Skotan, zatytułowany "Dystrybutorzy biopaliw". Wymieniłem w nim wszystkie zawarte tuż przed oraz tuż po przyznaniu prawa transakcje akcjami tej spółki zawarte przez podmioty powiązane. Wymieniłem i zsumowałem.
I tu muszę przyznać się do błędu. Niektóre transakcje zostały uwzględnione i policzone dwukrotnie. Raz dlatego, że sprzedawał papiery podmiot zależny od dominującego akcjonariusza. Obowiązek informacyjny powstał w związku z tym, że przekroczone (w dół) zostały wymagane przepisami progi procentowe. Po raz drugi obowiązek informacyjny powstał, gdy te same akcje ta sama osoba sprzedawała jako członek rady nadzorczej.
W pierwszym przypadku powstanie obowiązku informacyjnego związane było z art. 69 pkt 2 ustawy o ofercie publicznej (rozdział: znaczne pakiety akcji). I zgodnie z przepisami musiały zostać opublikowane liczba sprzedawanych papierów wartościowych i udział w spółce przed i po transakcji (w kapitale oraz w ogólnej liczbie głosów). Dla inwestora, który w danej spółce ma ponad 33 proc. ogólnej liczby głosów, taki obowiązek powstaje przy zmianie dotychczas posiadanego udziału o co najmniej 1 proc. ogólnej liczby głosów.
W drugim przypadku powstanie obowiązku informacyjnego związane było z art. 160 ust. 4 ustawy o obrocie (rozdział: informacje poufne). Tu, zgodnie z przepisami, osoby wchodzące w skład organów zarządzających lub nadzorujących spółki oraz osoby blisko z nimi powiązane są zobowiązane do przekazania spółce oraz KPWiG informacji o zawartych transakcjach. Czynią tak, o ile ich łączna wartość przekroczy 5 tysięcy euro. Komunikat powinien zawierać dane o osobie, która przeprowadziła transakcję, określenie jej więzi ze spółką oraz dokładne dane o samej transakcji. Spółka musi tę informację przekazać do publicznej wiadomości - jednak zainteresowana osoba może nie wyrazić zgody na ujawnienie swoich danych osobowych.
Niestety - co miało miejsce w opisywanym przypadku Skotanu - żaden ze sprzedających wówczas podmiotów nie wyraził zgody na opublikowanie swoich danych. Powód jest oczywisty i dotyczy on większości spółek giełdowych. Trudno jest zapewniać, że uważa się, że jest ona niedowartościowana, i jednocześnie sprzedawać akcje w zakresie znacznie przewyższającym bieżące potrzeby. Choć znane są też przypadki odwrotne - kiedy prezes zarządu spółki publicznej twierdzi, że jej akcje są silnie przewartościowane. Przypomnę, że taką opinię wyraził kilka tygodni temu prezes Optimusa.