Analitycy Domu Inwestycyjnego BRE Banku w raporcie z 24 sierpnia podtrzymali zalecenie "kupuj" dla akcji Orlenu (z czerwca). Podnieśli też cenę docelową papierów płockiego koncernu z 65,6 zł do 66 zł. W dniu wydania nowej rekomendacji kurs spółki wynosił 54 zł, a wczoraj na zamknięciu - 52,7 zł, po wzroście o 1,54 proc. To oznacza, że według ocen specjalistów DI BRE Banku, akcje Orlenu powinny jeszcze podrożeć o 25 proc.

Analitycy zaktualizowali prognozy i wycenę po opublikowaniu przez płocki koncern wyników kwartalnych, uwzględniając jednocześnie zmiany w warunkach zewnętrznych - m.in. wzrost cen ropy. "Potencjał rozwoju i wzrostu wartości Orlenu w dłuższym terminie jest wysoki, głównie za sprawą wzrostu sprzedaży i oszczędności kosztowych" - czytamy w raporcie. Specjaliści z DI BRE Banku argumentują, że w wycenie spółki wciąż nie są uwzględnione przyszłe działania strategiczne, takie jak przejęcie rafinerii Możejki na Litwie czy inwestycje w wydobycie ropy.

Podkreślają, że w II kwartale Orlen miał bardzo dobre wyniki finansowe: sprzedaż wzrosła o 36 proc., EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) - o 55 proc., marża EBITDA zaś zwiększyła się do 12,1 proc. Ten wzrost to efekt konsolidacji czeskiego Unipetrolu, poprawy warunków zewnętrznych, większych wolumenów sprzedaży i oszczędności.

Wstrzymanie dostaw rosyjskiej ropy do Możejek, które miało negatywny wpływ na kurs Orlenu, zdaniem DI BRE, nie ma znaczenia dla bieżącej sytuacji finansowej płockiej spółki ani jej wyceny. Analitycy uważają, że po przejęciu litewskiej rafinerii, PKN zapewni stałe dostawy ropy na Litwę. Działalność samych Możejek i Orlenu nie jest więc zagrożona.