Związek zawodowy zdecydował się zakończyć w czwartek czterotygodniowy strajk w największej na świecie kopalni miedzi, ponieważ zarząd zdołał porozumieć się z pracownikami co do wysokości płac i świadczeń. "Rynek już wcześniej uwzględnił tę ugodę" - powiedział analityk BNP Paribas, David Thurtell.
Według analityków, niskie zapasy surowca, duży popyt oraz zbliżające się negocjacje płac w innych kopalniach, krótkoterminowo utrzymują cenę miedzi na wysokim poziomie. "Ponieważ kończy się sezon wakacyjny, jest dużo ludzi, którzy chcą inwestować więc w krótkim terminie ceny miedzi wyglądają dosyć stabilnie" - powiedział Thurtell. Informacja, że po środowym zamknięciu notowań zawarta została wstępna umowa pomiędzy pracownikami i zarządem chilijskiej kopalni spowodowała początkowo spadek ceny miedzi o około 100 dolarów. W trakcie czwartkowej sesji surowiec podrożał jednak o 3 procent, co zaskoczyło rynek.
"Trudno jest powiedzieć, dlaczego cena nie spadła" - powiedział jeden z dealerów na LME stwierdzając, że w ciągu następnych dwóch do trzech miesięcy innych producentów czekają negocjacje umów z pracownikami. "Jednak, jeśli Escondida nie wpłynęła na ceny miedzi, to czy inne negocjacje to zrobią?" - dodał. O godzinie 14.46 tonę miedzi wyceniano na 7.567,50 dolara wobec 7.690 dolarów dzień wcześniej.
((Tłumaczył: Paweł Janowski; Redagował: Paweł Florkiewicz; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))