Katowicka spółka, specjalizująca się w usługach inżynierskich i budowlano-montażowych, walczy o kontrakty eksportowe. W ubiegłym tygodniu Energoaparatura podpisała umowę na wykonanie prac elektrycznych w Norwegii za 4,7 mln zł. - Kontrakt jest dla nas bardzo ważny. Będziemy pracować dla poważnych partnerów: norweskiego Elkem i amerykańskiej firmy Bechtel. Pierwsze przychody pojawią się na przełomie roku. Część naszych pracowników już pojechała do Norwegii - mówi Mariusz Jabłoński, prezes Energoaparatury. - Podpisany kontrakt będzie dla spółki rentowny. Nie ukrywam też, że liczymy na dalsze zlecenia z bogatego rynku skandynawskiego - dodaje prezes.

Spółka wciąż czeka na zawarcie układu z wierzycielami. - Mniejsi kontrahenci mieli sporo uwag do zaprezentowanej listy wierzycieli. Stąd cały proces trochę się przedłużył. Chcemy jednak do końca roku zamknąć listę i przegłosować na zgromadzeniu wierzycieli przyjęcie układu. W przyszłym roku realizowalibyśmy sprawnie jego postanowienia - twierdzi prezes Jabłoński. Energoaparatura bezproblemowo realizuje spłatę należności wobec ZUS. Łącznie chodzi o 1,45 mln zł, płatne do lipca 2010 roku. Po pierwszym półroczu katowickiej spółce zostało do spłacenia jeszcze 1,2 mln zł z tego tytułu.

Prezes podkreśla, że Energoaparatura chce korzystać z doświadczenia Mostostalu Zabrze i Naftobudowy. Dlatego nie wyklucza w przyszłości emisji akcji w celu odbudowy kapitałów własnych.

Po I półroczu spółka zarobiła 0,7 mln zł, przy 9,1 mln zł przychodów. W analogicznym okresie przed rokiem zysk netto wyniósł 0,29 mln zł, przy 10,4 mln zł sprzedaży. Początek 2006 r. nie był dla firmy najlepszy. Wyniki II kwartału wsparły zdarzenia jednorazowe ("dołożyły" do zysku I półrocza ok. 1 mln zł). - Nasz cel na 2007 r. to dodatni wynik finansowy z działalności podstawowej wsparty przychodami z realizacji układu z wierzycielami (umorzenie długu i dalsze rozwiązywanie rezerw) - wyjaśnia prezes.

Spółka odczuwa powrót koniunktury na giełdzie. Od informacji o podpisaniu kontraktu w Norwegii, jej akcje zdrożały o 38 proc. Wczoraj inwestorzy płacili za jeden walor 1,6 zł.