Reklama

Unima 2000 dała zarobić nowym akcjonariuszom

Inwestorzy, którzy liczyli, że na debiucie Unimy 2000 wielokrotnie pomnożą zainwestowane pieniądze, w środę mogli czuć się rozczarowani. Sprzedając akcje na otwarciu sesji, zarobili "tylko" 35 procent

Publikacja: 14.09.2006 07:18

W pierwszych kilkunastu minutach po rozpoczęciu notowań kurs praw do akcji (PDA) firmy teleinformatycznej (akcje wcześniejszych serii trafią później do obrotu giełdowego) wzrósł na chwilę do 17,5 zł, czyli był o prawie 46 proc. wyższy niż cena emisyjna z niedawnej oferty publicznej (12 zł). Wówczas do głosu doszli inwestorzy, którzy woleli zrealizować wysokie zyski i zaczęli sprzedawać akcje. Podaż sprawiła, że kurs Unimy 2000 zniżkował poniżej 16 zł. W kolejnych godzinach handlu sytuacja się nie zmieniła. Gracze, którzy sprzedawali akcje Unimy 2000, wciąż mieli przewagę nad kupującymi. W efekcie na koniec dnia papiery firmy kosztowały 14,1 zł. To oznacza, że zysk inwestorów, którzy kupili akcje na rynku pierwotnym, stopniał do 17,5 proc.

Wolumen PDA podczas wczorajszej sesji wyniósł 834 tys. sztuk. Spółka w ofercie uplasowała 1,2 mln papierów (0,7 mln objęli drobni gracze). To oznacza, że na środowej sesji właściciela zmieniło prawie 70 proc. wszystkich walorów sprzedawanych w ramach publicznej subskrypcji.

Prezesi zadowoleni

Krzysztof Kniszner, prezes i wraz z żoną główny udziałowiec Unimy 2000 (po podwyższeniu kapitału wciąż kontrolują 62 proc. akcji), nie ukrywał zadowolenia, że jego firma dołączyła do grupy spółek giełdowych. - Oczywiście, że z przyjemnością patrzę na cenę, po jakiej zadebiutowały akcje. Dla nas dużo ważniejszy jest jednak sam fakt, że Unima 2000 jest spółką giełdową - twierdzi. - To, że na naszej giełdzie w ostatnich kilku miesiącach debiutuje kolejna, nieduża spółka technologiczna, dowodzi, że rynek kapitałowy jest bardzo dobrym miejscem do pozyskiwania finansów na rozwój. Wiadomo, że firmy z tej branży potrzebują bardzo dużo pieniędzy - komentuje Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Pieniądze na inwestycje

Reklama
Reklama

Unima 2000 zdobyła ze sprzedaży akcji ok. 14 mln zł. Pieniądze, zgodnie z prospektem emisyjnym, chce przeznaczyć na przejmowanie innych spółek, które uzupełnią jej ofertę handlową. Na ten cel zamierza wydać do 5 mln zł. - Wytypowaliśmy dwie firmy, z którymi prowadzimy zaawansowane rozmowy na temat kupna. Pierwsza z nich dostarcza oprogramowanie, które może wzbogacić nasze portfolio, m.in. bazy danych i systemy CRM (służą do zarządzania relacjami z klientami - przyp. red.) - mówi prezes krakowskiej firmy.

Druga firma, która jest na celowniku Unimy 2000, to spółka dysponująca produktami teleinformatycznymi dla klientów średniej wielkości. - Nasza firma do tej pory koncentrowała się na obsłudze podmiotów z górnej półki, np. banków. Dzięki przejęciu chcielibyśmy poszerzyć krąg potencjalnych odbiorców - twierdzi Krzysztof Kniszner.

Niszowe rozwiązania

Unima 2000 działa na pograniczu informatyki i telekomunikacji. Tworzy "pod klucz" telefoniczne centra obsługi klienta (call i contact center). W ofercie ma aplikacje dla telefonii internetowej. Świadczy również usługi z obszaru inteligentnych budynków (okablowanie infrastrukturalne, systemy monitoringu i przeciwpożarowe). Firma inwestuje sporo pieniędzy w rozwój własnych rozwiązań, m.in. tzw. wirtualnego call center. Dofinansowanie prac, możliwe dzięki finansom od inwestorów giełdowych (to drugi z celów inwestycyjnych), przyspieszy prace nad tym produktem. - Mamy już pierwszych klientów na rozwiązanie. Jesteśmy przekonani, że ma ono przyszłość - przekonuje Krzysztof Kniszer. Usługi wirtualnego (rozproszonego) call center mogą być świadczone z dowolnego miejsca i nie wymagają obecności specjalistów w miejscu, gdzie znajduje się cała infrastruktura techniczna. - To pozwala wykorzystywać wiedzę wysokiej klasy specjalistów, którzy mogą rozmawiać z klientami, nie ruszając się od własnego biurka - tłumaczy prezes Unimy 2000.Giełda źródłem kapitału

Unima 2000 nie odżegnuje się od planów ponownego sięgnięcia do kieszeni inwestorów, jeśli będzie miała taką potrzebę. - Skoro znaleźliśmy się na rynku kapitałowym, to będziemy z tego korzystać - mówi prezes. Nie przewiduje jednak następnych emisji w kilku najbliższych kwartałach.

Krzysztof Kniszner zapewnia, że w ciągu najbliższych 2-3 lat nie spodziewa się większych zmian w poziomie swojego (i żony) zaangażowania w kapitał. - Nie sądzę, abyśmy podjęli decyzję o sprzedaży części akcji w perspektywie 2-3 lat. Myślę, że to będzie znacznie dłuższy okres - twierdzi.

Reklama
Reklama

Wyśrubowane plany

Krakowska spółka miała w 2005 r. 11 mln zł przychodów i zarobiła netto 1 mln. Prognoza na ten rok - jak wynika z prospektu emisyjnego - przewiduje wzrost sprzedaży do 15,6 mln zł i zysku netto do 1,5 mln zł. - Plan nie uwzględnia wpływu ewentualnych akwizycji. Dlatego, choć taki scenariusz jest mało prawdopodobny, nawet ich przesunięcie na początek 2007 r. nie oznacza, że Unima 2000 nie zrealizuje założeń finansowych - twierdzi Krzysztof Kniszner.

Zdaniem szefa krakowskiej spółki, w kolejnych latach firma powinna utrzymać tempo wzrostu większe niż rynek. - Jestem przekonany, że w dłuższej perspektywie średnie tempo, w jakim będziemy poprawiać rezultaty, nie spadnie poniżej kilkunastu procent - mówi prezes i zapewnia, że Unima 2000 co rok będzie płaciła dywidendę. - Na ten cel chcemy przeznaczać 60 proc. zarabianych pieniędzy - zapowiada Krzysztof Kniszner.

Ambitne

prognozy

Krakowska spółka liczy, że dzięki pieniądzom

Reklama
Reklama

pozyskanym od inwestorów utrzyma, a nawet zwiększy szybkie tempo rozwoju.

Dynamika, z jaką firma z roku na rok poprawia wyniki, jest dużo większa niż wzrost

rynku teleinformatycznego w Polsce. Przedstawiciele Unimy 2000 zapewniają,

że trend utrzyma się

w kolejnych latach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama