Nie będziemy się odnosić do informacji rozpowszechnianych przez Vivendi - odpowiedział nam Andreas Leigers, rzecznik Deutsche Telekom. W poniedziałek późnym wieczorem francuski koncern potwierdził opublikowane chwilę wcześniej nieoficjalne informacje agencji Reuters, że na początku września zaproponował DT 2,5 mld euro za pakiet 49 proc. udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej. To kolejna wycena operatora sieci Era, która "przedostaje się" na rynek w ostatnich tygodniach.
Niedawno Elektrim wypuścił informację prasową, w której podał, że proponował Vivendi 1 miliard euro za udziały w Elektrimie Telekomunikacja (Francuzi mają 51 proc. ET i uważają, że ET ma 48 proc. Ery), Carcom Warszawa i Autoinvest (wspólnie skupiają 3 proc. operatora komórkowego). Przyjmując, że struktura udziałowców PTC nie jest przedmiotem sporu i ET kontroluje 48-proc. pakiet tej firmy, oznaczałoby to, że na tyle wycenił blisko 25-proc. pakiet komórkowego operatora. Idąc tym tropem, cała firma warta byłaby ok. 4 mld euro (16 mld zł). Francuzi oferty nie przyjęli i nie ujawnili dlaczego. Po propozycji skierowanej do DT widać jednak, że wyceniają udziały Ery wyżej: na ponad 5 mld euro (20 mld zł).
Niewykluczone że to właśnie ta wycena była przyczyną wzrostu kursu Elektrimu na wczorajszej sesji. W ciągu dnia papier konglomeratu zyskiwał nawet 10 proc. Im wyższa cena PTC, tym "Elek" ma większe szanse na przetrwanie, pod warunkiem że 4 października warszawski sąd nie ogłosi jego upadłości, czego domagają się obligatariusze spółki.
Być może też inwestorzy interpretują kolejne "przecieki" o ofertach, które składają sobie strony sporu o Erę, jako sygnał nadchodzącego zakończenia konfliktu.
Wszystko to dzieje się w przededniu ustalenia ceny, którą DT będzie musiał zapłacić