Szacunki wyników Grupy Kęty za trzeci kwartał br. oraz informacja o planowanym podwyższeniu prognozy całorocznych rezultatów nie zaskoczyła inwestorów. Wczoraj za akcje giełdowej spółki płacono 184 zł, po spadku o 0,5 proc.
Producent wyrobów z aluminium zakłada osiągnięcie w trzecim kwartale 275 mln zł przychodów. To o 40 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2005 roku. Zysk operacyjny wzrośnie do 33-34 mln zł, w porównaniu z 29 mln zł rok wcześniej. Natomiast zysk netto zmniejszy się o około 1 mln zł i wyniesie 25-26 mln zł. Flawiusz Pawluk, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK, twierdzi, że wzrost przychodów i zysku operacyjnego przy jednoczesnym zmniejszeniu wyniku netto jest prawdopodobnie rezultatem rosnącego zadłużenia, które obecnie wynosi około 250 mln zł. - Obsługa długu kosztuje - komentuje.
Obecna prognoza Grupy Kęty zakłada wypracowanie w tym roku 80 mln zł netto przy 857 mln zł sprzedaży. F. Pawluk spodziewa się podwyższenia szacunków dotyczących zysku netto o około 5-8 proc.
- Sprzyjająca koniunktura na rynku pozwala dużo produkować, jednak wzrost cen aluminium zmusza nas do obniżania marży - mówi Dariusz Mańko, prezes Grupy Kęty. Tłumaczy, że zarząd postanowił nie przerzucać rosnących kosztów surowca na klientów. - Być może to był błąd - przyznaje. - Ale duży portfel nabywców, jakich udało nam się zdobyć, będzie procentował w przyszłym roku. I wtedy małymi kroczkami będziemy zwiększać marże i poprawiać rentowność - dodaje.
Grupa Kęty odnotowała wzrost sprzedaży zarówno w segmencie systemów aluminium, jak i wyrobów wyciskanych. Nadal najsłabiej wypada segment opakowań giętkich. Prezes zaznacza, że firmie udało się "dogonić" przychody, jakie wypracowywała przed styczniowym pożarem zakładu. - Odzyskaliśmy rynek, jednak - aby tego dokonać - musieliśmy obniżyć ceny, co odbiło się na rentowności - tłumaczy.