średniej od 1995 r. na poziomie 9,72 proc. Jeśli stopy zwrotu, zarówno w
krótkim, jak i dłuższym okresie są tak zbliżone do historycznej średniej, to
wniosek jaki się z tego nasuwa jest taki, że to jedynie rozpuszczenie
inwestorów skalą wcześniejszej hossy, oraz relatywnie mocniejsze zachodnie
parkiety zachęcają do moim zdaniem nieco błędnej negatywnej oceny zachowania
warszawskiej giełdy.
Jednocześnie należy pamiętać, że w ostatnim kwartale mieliśmy kilka
istotnych argumentów przemawiających za tym, by WIG20 wyłamał się poza
schemat i skończył kwartał znacznie niżej. Najważniejszy z nich to
oczywiście spadające surowce. Indeks CRB mierzący ceny surowców i towarów
nieprzetworzonych spadł w III kw. prawie 12 proc. Najważniejsza z punktu
widzenia WIG20 miedź straciła w analogicznym okresie prawie 10 proc., a
notowania ropy są na poziomie 17 proc. niższym. Należy przypomnieć, że hossa
surowcowa była jednym z ważniejszych argumentów wspierających hossę dzięki
zaangażowaniu na emerging markets kapitału od globalnych funduszy.
Drugi negatywny czynnik, po części oczywiście wynikający z korekty na rynku
surowców, związany jest właśnie z globalnymi funduszami inwestycyjnymi.
Miniony tydzień był piątym z rzędu, w czasie którego z funduszy wycofywano
część środków. W całym III kw. zarówno fundusze akcji, eba tylko zwrócić uwagę, że z punktu widzenia zagranicznych
funduszy wzrost politycznego ryzyka miał miejsce ostatnio nie tylko na
medialnych Węgrzech, czy Polsce, ale też na takich rynkach jak Brazylia, czy
Tajlandia. Ta niepewność nie sprzyja przyciąganiu kapitału na GPW.
Jeśli teraz spojrzeć na zachowanie polskich indeksów przez pryzmat tych
wszystkich kłopotów i porównać je z historyczną średnią za analogiczny
okres, to nie mówiłbym o jego słabości, a raczej o jego odporności na złe
wiadomości.
Co na kolejny kwartał ? W ostatnich tygodniach unikałem jakichkolwiek
prognoz oczekując kontynuacji trendu bocznego. Wobec ostatnich wydarzeń w
polskiej polityce uważam, że znacznie wzrosło ryzyko dalszego osuwania, tym
bardziej, że amerykańskie indeksy stoją na progu korekty. Ale uwaga - nie
byłby to początek nowego trendu. Jeśli ruszymy teraz na południe, to dołki
ustanowione w październiku nie zostaną poprawione aż do końca roku. Za
wcześnie na mocniejsze spadki.
Na koniec jeszcze nawiązanie do wspomnianej nadzwyczajnej siły amerykańskich
indeksów. W III kw. w dużej mierze wynikała ona z fatalnych nastrojów
giełdowych inwestorów i analityków. Odczyt w ankiecie Investors Intelligence
z 21 VI pokazywał 35,6 proc byków i taki sam odsetek niedźwiedzi. Jak
rekordowy był to pesymizm niech świadczy fakt, że zrównanie liczby byków i
niedźwiedzi nastąpiło po raz pierwszy od 4 lat. Zbliżone odczyty na początku
2003 r. poprzedziły hossę, a w połowie 2004 r. kończyły jej korektę przed
kolejną falą wzrostową. Tak więc nowe szczyty w USA kontrarian nie
zaskoczyły, ale warto zwrócić uwagę, że sentyment ostrzega przed
zakończeniem wzrostu. Wraz ze wzrostem indeksów szybko rośnie optymizm.
Liczba byków skoczyła do 47,4 proc. przy 33,7 proc. niedźwiedzi.
Na GPW nastroje mierzone saldem prognozy popytu na akcje oraz saldem oceny popytu
na akcje (Pengab) we IX dalej pokazują neutralny obraz rynku. Wprawdzie
saldo prognozy wzrosło do poziomów (37 pkt.) najwyższych od I, ale przy tak
niskim odczycie salda oceny (13 pkt.) nie jest to zapowiedź mocniejszego
spadku (jak to miało miejsce np. w V).
[email protected]