Reklama

Hipoteczny kwartał

Rozwój akcji kredytowej Millennium może zaimponować. Bolączką banku pozostaje ciągle rentowność

Publikacja: 20.10.2006 10:15

Bank Millenium w III kwartale zarobił na czysto 72,2 mln zł. To wynik zgodny z oczekiwaniami analityków, lepszy jednak o ponad 11 mln zł niż w analogicznym okresie 2005 r. O 14 mln zł był też lepszy wynik operacyjny, który w zakończonym we wrześniu kwartale wyniósł 90 mln zł. Po trzech kwartałach zysk netto Millennium wyniósł 211,9 mln zł wobec 189,6 zł zysku w pierwszych dziewięciu miesiącach 2005 r. - Udało nam się poprawić ubiegłoroczne osiągnięcia mimo kosztów, jakie ponosimy w związku z rozbudową sieci - powiedział wczoraj przy okazji prezentacji wyników prezes banku, Bogusław Kott. Bank planuje do połowy 2008 r. rozbudować swoją sieć o 158 nowych placówek. Na nowe oddziały i rebranding starych bank przeznaczył łącznie 188 mln zł. Do końca września bank otworzył już 31 nowych lub zmodernizowanych oddziałów. W tym roku planowane jest otwarcie kolejnych 26 placówek.

Trzeci gracz na rynku

Lepsze wyniki niż przed rokiem Millennium zawdzięcza głównie większej akcji kredytowej, a przede wszystkim wykorzystaniu boomu na rynku kredytów hipotecznych. Millennium dość nieoczekiwanie stało się trzecim graczem na tym rynku (za PKO BP i BPH, a przed wieloma większymi bankami) z ponad 13-procentowym udziałem wśród nowo sprzedawanych kredytów. W porównaniu z ubiegłym rokiem portfel kredytowy Millennium wzrósł o 51 proc., do 13,56 mld zł. Natomiast portfel tylko kredytów hipotecznych powiększył się w ciągu 12 miesięcy o 126 proc. i na koniec roku wyniósł ponad 6,5 mld zł. Aby podtrzymać tę dynamikę, bank zamierza jeszcze w tym roku zaciągnąć pożyczkę w wysokości minimum 250 mln franków szwajcarskich na okres 3 lat.

Efektownie rozwija się też sprzedaż kart kredytowych. W ciągu roku liczba takich kart wydanych przez Millennium wzrosła o 131 proc. (228 tys. kart na koniec września 2006 r.)

- Bank skupił się na trzech segmentach rynku: kredytach hipotecznych, kartach kredytowych i sprzedaży jednostek funduszy inwestycyjnych. I to wychodzi mu całkiem dobrze. W innych dziedzinach bank już nie może pochwalić się takimi przyrostami - ocenia Marek Juraś, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.

Reklama
Reklama

Rentowność bez fajerwerków

Entuzjazmu analityków nie budzą też wskaźniki efektywnościowe Millennium. Współczynnik wykorzystania kapitału (ROE) banku kierowanego przez prezesa Kotta, wyniósł na koniec września 12,8 proc. Obniżył się natomiast wskaźnik kosztów do dochodów z 73,4 do 67,1 proc., jednak nadal pozostaje on jednym z najwyższych wśród banków notowanych na warszawskiej giełdzie. - W ciągu trzech kwartałów 2006 r. nasze koszty wzrosły łącznie o 6,9 proc., ale jeżeli odjąć koszty rebrandingu i rozbudowy sieci, urosłyby one zaledwie o 2,1 proc. - tłumaczy Fernando Bicho, członek zarządu Millennium.

- Zgodnie z planami Millennium, ROE ma wzrosnąć w ciągu dwóch lat do 15 proc. To jednak nie imponuje na tle innych banków, które mogą się pochwalić ROE powyżej 20 proc. Bank nadal ma też kłopoty z utrzymaniem dyscypliny kosztów i na tle całego sektora wypada pod tym względem słabo - uważa Marek Juraś.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama