Banki przystąpiły do reklamowego ataku - widać to w mediach i w zestawieniach wydatków. W pierwszych dziewięciu miesiącach przeznaczyły na reklamę (bez uwzględnienia rabatów) 384 mln zł. To ponad 70 proc. więcej niż w analogicznym okresie minionego roku. Tym samym znacząco wyprzedziły dynamikę przyrostu wydatków reklamowych całego rynku, gdzie według danych Expert Monitora, firmy badającej rynek reklamowy, odnotowano 18 proc. wzrost.
Jak bardzo zmienia się reklamowa rzeczywistość banków, pokazuje fakt, że by znaleźć się w pierwszej dziesiątce największych reklamodawców branży w minionym kwartale, trzeba było wydać prawie 4 mln zł. Przed rokiem wystarczyło mniej niż 900 tys. zł. Tym razem listę najhojniejszych otwiera Fortis. Bank nieobecny wcześniej na górnych pozycjach listy kwotą 9,4 mln zł zdegradował dotychczasowego lidera BPH (8,5 mln zł). Na trzecim miejscu znalazł się Euro Bank (8,5 mln zł), a na czwartym Polbank EFG (7,7 mln zł) - polski oddział greckiego EFG Eurobanku Ergasias, który wszedł na nasz rynek w lutym tego roku. W pierwszej dziesiątce znalazły się również: PKO BP (7,5 mln zł), Lukas Bank (6,6 mln zł), ING BSK (6,5 mln zł), GE Money Bank (5,8 mln zł), BGŹ (5,4 mln zł) i Sygma (4 mln zł). Dla trzech ostatnich instytucji jest to w tym roku debiut w pierwszej dziesiątce. Łącznie 10 banków wykupiło reklamy za 76 mln zł, podczas gdy pozostałe za 36 mln zł. - To charakterystyczne dla tej branży, że wraz ze wzrostami wydatków powiększają się dysproporcje pomiędzy budżetami reklamowymi poszczególnych instytucji - zauważa Maciej Zdzienachowski z Domu Mediowego Starcom. - Dotyczy to nawet największych graczy na rynku, jak choćby Pekao, którego nie widać w mediach prawie wcale, podczas gdy reklamy BPH są niemal wszędzie - dodaje.
Z danych Expert Monitora wynika, że banki, które od początku roku wciąż są w reklamowym topie, to: BPH i Euro Bank - wydały po ponad 30 mln zł. Swoje miejsce mają tam również Polbank, ING BSK, PKO BP i Lukas - każdy z nich przeznaczył na promowanie produktów bankowych już powyżej 20 mln zł. A co przede wszystkim reklamują? Kredyty. Ich promocja od czerwca do września pochłonęła 60 proc. budżetów.