Kierownictwo Optimusa zamierza w najbliższym czasie złożyć do prokuratury zawiadomienie o licznych nieprawidłowościach w spółce - mówi prezes firmy Piotr Lewandowski, który sam ma postawiony zarzut fałszerstwa. Jego zdaniem, dowody na nadużycia są na tyle mocne, że zdecydowano się na podjęcie odpowiednich działań. Najważniejszą sprawą będzie działalność firmy związana ze świadczeniem usług Voice over IP, czyli rozmów przez internet. - Nie ma śladu, że te usługi były faktycznie świadczone. Nie ma nawet billingów, na podstawie których powinny być wyliczane płatności - twierdzi prezes Lewandowski. Spółka nie miała podobno nawet odpowiedniej infrastruktury, aby świadczyć usługi VoIP na dużą skalę. Do Optimusa w ciągu roku trafiły z tego tytułu płatności na ok. 8,5 mln dolarów. - To wygląda, jakby ktoś transferował pieniądze z USA do Polski. Nie wiemy jeszcze, kto za tym stoi - mówi prezes.
P. Lewandowski oraz obecna rada nadzorcza zarzucają też poprzednim władzom spółki, że w latach 2002-2003 w księgach zapisywano fikcyjne pożyczki, na które firma tworzyła rezerwy. Pożyczki następnie umarzano. Wątpliwości dotyczą również działalności firmy Optimus Niemcy, której Optimus umorzył długi w wysokości 800 tys. zł, a następnie sprzedał ją poniżej wartości nominalnej. - Faktyczne rozmiary nieprawidłowości w Optimusie są jeszcze ustalane - mówi szef rady nadzorczej Michał Dębski.
Przypomnijmy, że piątkowe NWZA Optimusa przyjęło dwie uchwały, w myśl których spółka będzie dochodziła roszczeń od byłych członków zarządów i rad nadzorczych.
Zbigniew Jakubas, główny udziałowiec spółki, twierdzi, że obecnie sprawdza zarzuty postawione na NWZA, a te, które sprawdził, nazywa absurdalnymi.
- Serwery działają i realizują usługę VoIP. Billingów nie ma, ponieważ amerykańskie firmy kupowały ruch hurtowo na zasadzie przedpłaty. Marża wynosiła ponad 3 proc. - mówi Z. Jakubas. Dodaje, że sprawdza też inne poruszone przez Lewandowskiego kwestie.