Do wybuchu pożaru w rafinerii Możejki w październiku mogło się przyczynić to, że obowiązkowe remonty instalacji były wykonywane dużo rzadziej niż wymagają tego przepisy - napisała wczoraj wileńska gazeta "Lietuvos Rytas".

Taki wniosek wypływa, zdaniem dziennika, z wtorkowego posiedzenia rządowej komisji, która bada przyczyny pożaru. To, że okresy pomiędzy poszczególnymi remontami kapitalnymi w zakładzie faktycznie były wydłużane, przyznał także rzecznik prasowy rafinerii Giedrius Karsokas. Dodał jednak, że kontrole i naprawy przeprowadzano na bieżąco.

W opinii jednego z członków komisji, w tej sytuacji część winy za pożar będzie musiało wziąć na siebie kierownictwo litewskiej spółki. Główne decyzje o remontach w zakładzie, jak pisze "Lietuvos Rytas", podejmują dyrektor generalny Paul Nelson English oraz jego zastępca Barton Lee Luckas. Raport rządowej komisji ma być gotowy do końca listopada. Wstępne szacunki mówią, że spowodowane przez ogień straty w firmie przejmowanej właśnie przez Orlen sięgają 48 mln

USD.