Reklama

Bezpieczeństwo kosztuje

Z Maksem Kraczkowskim, szefem sejmowej Komisji Gospodarki, rozmawia Krzysztof Grad

Publikacja: 27.11.2006 08:52

Ostatnio pojawiły się informacje, że Skarb Państwa chce odwołać prezesa PKN Orlen Igora Chalupca. Jako największy akcjonariusz płockiego koncernu, kontrolujący radź nadzorczą, może to zrobić. Czy, Pana zdaniem, dojdzie do tego? A jeśli tak, to czy to słuszna decyzja?

PKN Orlen jest najlepszym przykładem, że demagogiczne twierdzenia niektórych przedstawicieli opozycji o upolitycznieniu gospodarki są nieprawdziwe. Ocena kadry zarządzającej spółek giełdowych, a zwłaszcza tych o znaczeniu strategicznym dla gospodarki państwa, powinna być przede wszystkim merytoryczna, podejmowana w oparciu o takie przesłanki, jak wskaźniki finansowe, skuteczna realizacja przyjętej strategii czy też perspektywy dalszego rozwoju przedsiębiorstwa. Jestem zwolennikiem racjonalnego traktowania biznesu. To nie Skarb Państwa kontroluje zarząd, tylko rada nadzorcza koncernu, a przedstawiciele rady, również reprezentujący Skarb Państwa, nie są ubezwłasnowolnieni i będą podejmować decyzje przede wszystkim w interesie firmy - reagując na jej sytuację.

Nie odpowiedział Pan na moje pytanie. Czy Igor Chalupec powinien zostać odwołany, a jeśli tak - to dlaczego?

Nie jestem adresatem tego pytania. Jeśli chce pan usłyszeć konkretną odpowiedź, należy je skierować do przedstawicieli obecnej rady nadzorczej. Nie podejmę się w tej chwili oceny prezesa zarządu Orlenu.

Jesteśmy coraz bliżej momentu ogłoszenia decyzji o lokalizacji portu do odbioru skroplonego gazu ziemnego - LNG. W świetle wcześniejszych wypowiedzi premiera można jednak przypuszczać, że tak naprawdę została ona już podjęta.

Reklama
Reklama

Decyzja o lokalizacji gazoportu ma zostać podjęta w oparciu o przygotowywane analizy i zapewne już wkrótce wszyscy dowiemy się szczegółów. Gazoport będzie budowany przez kilka lat i ma służyć nie jakiejś konkretnej ekipie politycznej, tylko całej Polsce. Jest to kwestia bezpieczeństwa ekonomicznego, politycznego i energetycznego.

Co, Pana zdaniem, można zrobić, aby zapewnić Polsce bezpieczeństwo energetyczne?

Mamy wiele do zrobienia. Zdaniem ekspertów Międzynarodowej Agencji Energii - do 2030 roku zapotrzebowanie na energię wzrośnie na świecie o ponad połowę. Jest to więc problem, przed którym stoi także Unia Europejska. Obejmuje on cały łańcuch gospodarowania energią, od dywersyfikacji jej źródeł, poprzez transport i logistykę, a kończąc na przetwórstwie i sprzedaży. Chodzi także o szersze niż dotąd otwarcie rynków, wprowadzenie czystych i bezpiecznych technologii oraz wypracowanie uniwersalnych rozwiązań prawnych.

Dla Polski sprawa dywersyfikacji jest bardziej skomplikowana, gdyż w dalszym ciągu niemal całkowicie jesteśmy uzależnieni od Rosji. Jak wiemy, dla Rosji ogromne złoża surowców i rurociągi to nie tylko atut gospodarczy i ekonomiczny, ale przede wszystkim element nacisku politycznego. Mieliśmy tego niedawny przykład w negocjacjach PGNiG z RosUkrEnergo, spółką zależną Gazpromu.

Czy realne są pomysły dotyczące produkcji statków do przewozu LNG w polskich stoczniach?

Niedawno z Komisją Gospodarki mieliśmy okazję osobiście ocenić faktyczne możliwości produkcyjne naszych stoczni. Myślę, że będą one mogły w dużej części realizować zamówienia na takie statki. Jednak są to zamówienia na tyle specjalistyczne, że produkcja będzie wymagała prawdopodobnie kooperacji z zagranicznymi partnerami, np. stoczniami norweskimi.

Reklama
Reklama

Ale czy Polskę na to stać?

Polski nie stać na bagatelizowanie tych zagadnień. Chodzi tu nie tylko o gazoport jako jednorazową inwestycję, ale o coś więcej. Polska, budując port do przeładunku LNG, udowodni, że jest w stanie nie tylko prowadzić debaty na temat bezpieczeństwa energetycznego, ale może też ponosić koszty i czerpać realne korzyści z konkretnych przedsięwzięć. Bezpieczeństwo energetyczne nas wszystkich w Europie wymaga akceptacji faktu, że dostawa i transport energii czyni nas wzajemnie zależnymi. W tym kontekście tak ważne jest polskie weto przed szczytem Unia-Rosja. Mam nadzieję, że Unia będzie się kierowała zasadą, że żaden kraj nie może być pozostawiony sam sobie.

Zatem można powiedzieć, że decyzję w sprawie gazoportu już podjęto?

Tak. Jeśli chodzi o to, czy on powstanie, to taka decyzja już zapadła. Pozostają takie szczegóły, jak lokalizacja przyszłego terminalu czy też finansowanie inwestycji.

Premier już kiedyś powiedział, że port powstanie w Gdańsku...

Owszem. Jednak myślę, że było to wskazanie pewnej możliwej opcji. W moim odczuciu ta kwestia dopiero jest rozstrzygana.

Reklama
Reklama

Na wniosek zarządu, głosami SP, wprowadzono niedawno zmiany w statucie PGNiG umożliwiające prowadzenie przez giełdową spółkę nawet inwestycji długofalowo nieopłacalnych. Niektórzy posłowie wskazują, że jest to niezgodne z prawem i że bije w akcjonariuszy spółki. Jak Pan ocenia te zmiany w statucie?

Myślę, że są one niezbędne z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw energii. Proszę nie zapominać, że nadzór w tym zakresie należy do władz spółki, przede wszystkim do rady nadzorczej PGNiG.

Czy pomysł budowy gazociągu norweskiego, który co jakiś czas przewija się na łamach prasy, jest nadal możliwy do realizacji?

Sadzę, że dobry moment na realizację tego projektu już minął. Szansę miał rząd AWS, teraz już jest chyba za późno.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama