Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 16.12.2006 12:43

Marek Pryzmont

Ale się porobiło. Piątkowa sesja na GPW z gwałtownym załamaniem wszystkich

indeksów na początku notowań i późniejszym mozolnym całkowitym (WIG20)

odrobieniem strat rozemocjonowała tłumy inwestorów i wyprodukowała

dziesiątki spiskowych teorii. Faktycznie, przyznaję, świeczka 60-ciominutowa

Reklama
Reklama

na wykresie WIG20 z czarnym korpusem o rozpiętości prawie 100 pkt. nie jest

zjawiskiem normalnym i niezależnie od dalszego przebiegu sesji, będzie

odbijać się na nastrojach inwestorów w nadchodzącym tygodniu. Czy słusznie ?

Takie bywają emocje giełdowego tłumu, ale w szerszym spojrzeniu na rynek,

piątkowe notowania zupełnie o niczym nie przesądzają w dłuższym terminie,

szczególnie jeśli spojrzymy na nie z uwzględnieniem faktu wygasania

Reklama
Reklama

grudniowych kontraktów, co zaburzało notowania w całym tygodniu. Ja jestem

zdania, że dynamika i skala piątkowego spadku oraz późniejszego wzrostu

bardziej wynikała z marazmu i związanej z tym niepewności na poprzednich

siedmiu sesjach, niż z jakiejś rozgrywki największych inwestorów.

Przypomnę, że te poprzednie siedem sesji było trochę chaotyczną konsolidacją

w bardzo wąskim zakresie. Wszystko to odbywało się na szczególnym poziomie,

Reklama
Reklama

gdyż na początku grudnia gwałtownym wzrostem indeks WIG20 pokonał majowe

szczyty hossy. Od tego czasu na rynek spłynęło sporo pozytywnych impulsów, z

których ostatnie najważniejsze to świetne zachowanie indeksów emerging

markets, a do tego w czwartek doszedł kolejny mocny wzrost na amerykańskich

parkietach. Jeśli GPW nie reaguje na tak bycze impulsy i to tuż po pokonaniu

Reklama
Reklama

szczytów przez najważniejszy z indeksów, to z reguły odpowiedź jest tylko

jedna - rynek przestaje być silny i ujawni się to w momencie spłynięcia

złych informacji. Ta logika wzięła górę gdy w piątek znów zabrakło popytu

zaledwie kilka punktów pod niedawnym szczytem (intraday) indeksu WIG20.

Powinienem się cieszyć, bo ostatnio pisałem, że poziom majowych szczytów

Reklama
Reklama

będzie przez WIG20 testowany, a każde wyjście wyżej jest już nadmiernym

optymizmem. Ten optymizm został w piątek chwilowo ukarany, ale coraz więcej

przekonuje, że na jakiekolwiek głębsze korekty przyjdzie nam jeszcze

przynajmniej kilka tygodni poczekać. Rynkowe otoczenie wręcz skłania do

dalszego kupna. Zaznaczam przy tym, że mowa o spółkach z WIG20, a nie o tych

Reklama
Reklama

wchodzących w skład np. Midwig, bo to zupełnie inna bajka. W tym drugim

przypadku mało kto potrafi odpowiedzieć, czy dyskontowanie świetnych wyników

na najbliższe kilka, czy w przypadku niektórych spółek kilkanaście lat, to

wystarczająca premia, czy może granica jest znacznie wyżej ?

Wymieniając argumenty przemawiające za brakiem przeceny na koniec roku

najlepiej podzielić inwestorów na tradycyjne trzy kategorie i zobaczyć, czy

ktokolwiek ma w tej chwili powody do wyprzedaży. Oczywiście pomijam tutaj

element analizy fundamentalnej, bo przecież ta nie zawsze jest na giełdach

najważniejsza (patrz właśnie spółki z Midwig). Kluczową rolę na GPW pełnią

teraz rodzime fundusze, a zarówno TFI jak i OFE mają w tej chwili problem

nadmiaru gotówki. W listopadzie fundusze emerytalne dostały 2,4 mld zł na

nowe zakupy i niemal taka sama kwota trafiła do TFI inwestujących w polskie

akcje. Kolejne 2 miliardy to pozostałe fundusze inwestycyjne, których

portfel także częściowo składa się z polskich akcji. Po listopadzie już

wiadomo, że fundusze nie tylko obligatoryjnie wydały część tych pieniędzy na

akcje, ale też zwiększały udział akcji w portfelu angażując kolejne środki.

W grudniu takiego rekordowego napływu świeżej gotówki już nie będzie, ale

wobec skali wpłat do funduszy pesymistycznie nastawien razie być nie powinny. Przemawiają za tym dwa czynniki. Po

pierwsze złoty jest rekordowo mocny i niewiele mu w grudniu zagraża.

Mocniejsza waluta zwiększa zyski zagranicznych inwestorów, a o pozytywnym

wpływie umocnienia złotego na koniunkturę na GPW pisałem dwa tygodnie temu.

Zresztą jak pokazują raporty firm monitorujących przepływy globalnych

kapitałów, w grudniu w końcu także do Polski trafia część wpłat, a nie tak

jak w październiku/listopadzie napływ kapitału na emerging markets

skierowany był w stronę parkietów azjatyckich. Ale to akurat bardziej

ciekawostka, bo w zestawieniu z wpłatami do TFI/OFE, są to wręcz śmieszne

środki rzędu kilku milionów dolarów. Ważne jednak, że nie mamy z tej strony

negatywnego impulsu.

Pozostają jeszcze inwestorzy indywidualni, choć nie pamiętam, by

kiedykolwiek na GPW to właśnie ta grupa wyznaczała kierunek trendu dla

największych spółek (WIG20). Z tej strony zagrożenie jest dla spółek z

Midwig, co dobrze zobrazowała 5,5 proc. przecena na początku piątkowej

sesji, lub ewentualne wyrażanie swoich nastrojów na rynku terminowym, co

skutkować będzie uruchomieniem koszyków sprzedaży od funduszy

wykorzystujących arbitraż. Te wahania nie są jednak zbyt trwałe.

Na koniec spojrzenie w 2007 r. na amerykańską "kryształową kulę" - czyli

sześć najlepszych (wyniki z ostatnich 16 latach) biuletynów inwestycyjnych w

USA wybranych spośród 160, które od 26 lat analizuje lubiany przeze mnie

Mark Hulbert. Krótko podsumowując - dwa z nich są mocno bycze, trzy są

bycze na cały rok, choć w najbliższym czasie oczekują mocnej korekty, a

jeden nie daje prognozy z definicji. Dla uwiarygodnienia prognoz podam, że

rok temu było jeszcze bardziej byczo. Proszę jednak niekoniecznie przekładać

ten optymizm na prognozy dla polskiego rynku akcji.

Jeszcze na jedno zwróciłbym uwagę. Wydarzeniem na GPW jest nie tylko hossa

na rynku akcji, ale swoista hossa na rynku terminowym, gdzie liczba

otwartych pozycji bije wszelkie rekordy. Ostatnie miesiące były pod tym

względem wyjątkowe. WYKRES1.gif Na piątkowym zamknięciu LOP wygasających

grudniowych i marcowych kontraktów wynosił razem blisko 80 tys. pozycji z

czego wygasło tylko 13,6 tys. szt. Skalę zaangażowania kapitału na tym rynku

potęguje fakt, że wartość kontraktu rośnie przecież wraz z trwającą hossą na

rynku akcji. Wartość WIG20 w odniesieniu do dnia wygasania serii wrześniowej

jest o prawie 12 proc. wyższa. Z tak dużego zainteresowania rynkiem

terminowym wszyscy mogliby się cieszyć gdyby nie jeden szczegół. Wraz ze

wzrostem LOP proporcjonalnie nie rośnie obrót kontraktami, który jest

zdecydowanie niższy (średnie z 20 czy 100 sesji) niż w końcówce zeszłego

roku, czy w połowie 2006 r. WYKRES2.gif Brak odpowiedniej płynności przy

dalszym wzroście LOP może na nerwowych sesjach powodować znaczne wahania

bazy i poprzez fundusze wykorzystujące arbitraż wpływać na WIG20.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama