Znów zaiskrzyło na linii Telekomunikacja Polska - Urząd Komunikacji Elektronicznej. W piątek spółka ogłosiła, na jakich warunkach zaoferuje od lutego "gołą" usługę internetową pod marką Neostrada. Regulatorowi jednak nie spodobała się wysokość opłaty, którą klienci musieliby płacić za utrzymanie linii telefonicznej - według TP ma to być 36,60 zł brutto. Obecnie muszą wykupić abonament telefoniczny w wysokości prawie 50 zł, a urząd chce, by opłata kształtowała się na poziomie około 22 zł.
Wczoraj UKE wszczął postępowanie, które ma zakończyć się nałożeniem na spółkę kary za zbyt wysoką - zdaniem Anny Streżyńskiej, prezesa regulatora - opłatę. Urząd może zdecydować się na nałożenie na TP grzywny wyższej niż to miało miejsce ostatnio - we wrześniu br. spółka została ukarana 100 mln zł za uchylanie się od rozdzielenia sprzedaży usług internetowych od telefonicznych. Zgodnie z prawem telekomunikacyjnym, maksymalna wysokość kary może wynosić 3 proc. rocznych przychodów przedsiębiorcy, co w przypadku TP oznacza ponad 500 mln zł.
TP ocenia, że groźby regulatora są bezzasadne. Jak mówi Jacek Kalinowski, rzecznik TP, wysokość opłaty została ustalona przy uwzględnieniu 3,5 zł marży dla firmy, a UKE nie ma prawa kontrolować cen usług interntowych. Natomiast urząd dowodzi, że utrzymanie linii nie jest samodzielną usługą i podlega regulacji.
Także Komisja Europejska uważa, że polski regulator nie może kontrolować cen i regulaminów usług internetowych. Sprawę może ostatecznie wyjaśnić unijny Trybunał Sprawiedliwości.