Dodatkowym bodźcem do paniki (o czym świadczą wypowiedzi na forach internetowych) była sprzedaż pakietu akcji przez głównego inwestora, Prokom Investments, tydzień wcześniej. PI, należący do Ryszarda Krauzego, sprzedał jednak tylko 3,5 proc. udziałów. Zapewne, by finansować naftowe inwestycje w Kazachstanie. - Nic nie wskazuje na to, żeby Krauze nadal zamierzał wychodzić z Biotonu - uważa P. Sawala-Uryasz. Zaznacza, że akcjonariuszami Biotonu powinni być ci, którzy myślą o inwestycji w dłuższej perspektywie i są skłonni ponieść związane z tym ryzyko.
Ryzyko jest uwzględnione
Prezes Biotonu Adam Wilczęga tłumaczy, że odkrycie naukowców nie wpływa w żadnym razie na plany firmy. - Okres, jaki upływa od prac laboratoryjnych do wprowadzenia na rynek zupełnie nowego leku, to co najmniej 10 lat. Opracowując naszą strategię, braliśmy pod uwagę ryzyko, że pojawią się nowe preparaty, które wyeliminują np. konieczność stosowania insuliny. Jednak taka perspektywa jest bardzo odległa - mówi A. Wilczęga. Poza tym doniesienia mówią, że rewolucyjny medykament pozwala wyleczyć tylko cukrzycę pierwszego typu. Dotyka ona jedynie 10-15 proc. wszystkich chorych. Pozostała część nadal potrzebuje insuliny. Szacuje się, że na cukrzycę choruje ok. 5 proc. ludzi na świecie.
Wielu inwestorów nie zdaje sobie sprawy, że Bioton nie jest jedynie producentem insuliny ludzkiej. Spółka posiada w swoim portfelu sześć zaawansowanych produktów biotechnologicznych (w różnej fazie badań i procedur rejestracyjnych). Wśród nich np. interferon czy hormon wzrostu, który może być wprowadzony do sprzedaży za ok. dwa lata. Szczepionka przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B już od dawna jest oferowana na różnych rynkach, choć nie jest tak dochodowa jak insulina. Wszystko to preparaty białkowe, które uważane są za bardzo przyszłościowe.
HTL-Strefa niezagrożona
Wtorkowe doniesienia uderzyły też w niedawnego debiutanta, którego akcje szybko zyskały na wartości zaraz po wejściu na GPW. HTL-Strefa produkuje bezpieczne nakłuwacze i lancety wykorzystywane m.in. przez cukrzyków do pobierania krwi. - Śledzimy próby tworzenia bezinwazyjnych metod walki z cukrzycą. Mogłyby nam zagrozić, jeśli wprowadzano by je od jutra - tłumaczy Wojciech Wyszogrodzki, dyrektor generalny HTL-Strefy. Choć obecnie ok. 70 proc. nakłuwaczy produkowanych przez spółkę trafia do diabetyków, jest jeszcze wiele innych badań, do których mogą być wykorzystywane. Te proporcje będą się zmieniać. Wyłącznie przez cukrzyków wykorzystywane są lancety. - Mamy 7 proc. światowego rynku tego produktu. Prawie 22 proc. rynku nakłuwaczy bezpiecznych daje nam pozycję światowego giganta - dodaje Wyszogrodzki.