Na piątkowym nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeń (PTU) znowu nie udało się wybrać przewodniczącego obrad. Historia powtórzyła się po raz trzeci w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Ciech, który poprzez dwie spółki zależne ma ponad 45 proc. akcji PTU, od kilku miesięcy próbuje zmienić władze towarzystwa. Wspiera go w tym Polskie Towarzystwo Reasekuracji (22,71 proc. akcji PTU). Jednak nawet wspólnie z PTR, Ciech ma poniżej 70 proc. akcji ubezpieczyciela. Uchwały zgromadzenia PTU są wiążące, jeśli zostaną przyjęte większością trzech czwartych głosów.

Mimo trzeciej porażki z rzędu, Ciech nie ma zamiaru się poddawać. Jedna z jego spółek zależnych, Soda Mątwy (22,71 proc. akcji PTU), złożyła wniosek o zwołanie kolejnego walnego zgromadzenia 22 stycznia. - Możliwe są dwa scenariusze - mówi Mirosław Kochalski, prezes Ciechu. - Albo wszyscy akcjonariusze towarzystwa zrozumieją, że chcemy rozwijać spółkę i dojdziemy do porozumienia, albo sytuacją w PTU zainteresujemy Komisję Nadzoru Finansowego.

Zdaniem M. Kochalskiego, KNF powinna zbadać, czy sytuacja, w której zgromadzenie nie jest nawet w stanie wybrać przewodniczącego obrad, nie mówiąc o podejmowaniu ważniejszych uchwał, nie wpływa negatywnie na rozwój firmy, która jest instytucją zaufania publicznego. M. Kochalski zaznacza, że Ciech nie wyklucza opcji zakupu dodatkowych akcji PTU, by rozwiązać patową sytuację. - Jednak aby usiąść do stołu i negocjować, akcjonariusze muszą mieć do siebie zaufanie - mówi M. Kochalski.