Inaczej - jak twierdzi prezes Mikrut - wygląda sytuacja bezpośrednich białoruskich konkurentów Śnieżki. Największy z nich to postradziecki, państwowy Minskij Łakokrasocznyj Zawod. Zgodnie z oficjalną polityką, półprodukty kupuje na miejscu od białoruskich fabryk, których skutki podwyżek cen gazu raczej nie ominą.
Jedyny pośredni efekt wzrostu cen gazu ziemnego, z jakim liczy się Piotr Mikrut, to ewentualne podwyżki kosztów transportu. - Jednak nawet gdyby nastąpiły, będą miały dla nas zupełnie marginalne znaczenie - zapewnia prezes Śnieżki. Dlatego też jest spokojny zarówno o sytuację białoruskiej fabryki, jak i jej udział w tamtejszym rynku. W tej chwili Śnieżka jest jednym z trzech największych sprzedawców farb i lakierów na Białorusi. Większą sprzedażą od niej może się pochwalić tylko wspomniany już Minskij Łakokrasocznyj Zawod. Drugi z największych konkurentów Śnieżki - nowy zakład niemieckiego koncernu Kaparol - podobnie jak nasz producent kontroluje około 15 proc. białoruskiego rynku. Przypomnijmy, że jeszcze pod koniec 2005 r. Piotr Mikrut szacował, że jego spółka ma około 10 proc. rynku farb na Białorusi. Sprzedaż białoruskiej fabryki Śnieżki sięgnie w 2007 roku zapewne 2-3 mln USD.
Mispol śpi spokojnie
Dwa zakłady ma też na Białorusi Mispol, jeden z największych polskich producentów konserw mięsnych i pasztetów. Oba należą do jego spółki zależnej - Grodeksu, zlokalizowanej w specjalnej strefie ekonomicznej i wolnocłowej. Na razie działalność prowadzi jednak tylko jeden, drugi jeszcze nie produkuje. - Nie ma wątpliwości, że ceny gazu ziemnego, który tam kupujemy, wzrosną - przyznaje w rozmowie z "Parkietem? Marek Piątkowski, prezes Mispolu. Nie spędza mu to jednak snu z powiek. Po pierwsze, udział zakupu gazu w ogólnych kosztach działalności zakładu to zdecydowanie mniej niż 10 proc., po drugie zaś, białoruski gaz i tak był do tej pory bardzo tani. - Nie zmienia tego nawet znaczna podwyżka jego cen - mówi M. Piątkowski. - Uważam, że nadal są bardzo atrakcyjne - dodaje.
W polskich zakładach Mispol używa do produkcji oleju opałowego, który jest tańszy od gazu. Na Białorusi jest na odwrót - stosowanie oleju jest nieopłacalne. Czy drożejący gaz skłoni firmę do inwestycji, by zmienić technologię produkcji? - Na pewno nie. Nawet tego nie rozważamy- deklaruje prezes. - Podwyżkę cen wkalkulujemy po prostu w koszty dalszej działalności - wyjaśnia Marek Piątkowski.
Białoruska spółka generuje blisko 20 mln zł przychodów, co stanowi około 25 proc. obrotów całej grupy Mispolu. Produkuje głównie pasztety i konserwy mięsne.