Optimus naprawdę świadczył usługi telefonii internetowej (VoIP) - zapewnia Michał Lorenc. Był prezesem Optimusa od września 2005 r. do połowy 2006 r., kiedy spółka wykazywała największe obroty z tytułu świadczenia usług VoIP. Według niego, zarzuty obecnego zarzadu dotyczące fikcyjnej sprzedaży ruchu telekomunikacyjnego są bezpodstawne.
Usługa, której nie było?
Obecny prezes Optimusa Piotr Lewandowski złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na zawarciu niekorzystnych dla Optimusa umów handlowych, związanych z projektem VoIP oraz niewłaściwą realizacją projektu. Według Piotra Lewandowskiego, wątpliwości budzi fakt, czy w ogóle spółka takie usługi świadczyła. Jeśli nie, mogło to oznaczać pranie brudnych pieniędzy. Jednym z dowodów ma być fakt, że Optimus nie miał technicznych możliwości obsługi tak znacznego ruchu telekomunikacyjnego, tzn. na poziomie do 150 tys. minut dziennie. Wczoraj Zbigniew Jakubas, największy udziałowiec Optimusa oraz były przewodniczący rady nadzorczej tej spółki, zapewniał, że zarzuty obecnego zarządu w sprawie VoIP są bezpodstawne, choć nie może wypowiadać się na temat transakcji przeprowadzonych w 2006 r., kiedy nie był już członkiem rady nadzorczej.
Jednak zysk, choć niewielki
Według Michała Lorenca, Optimus był pośrednikiem w świadczeniu usług internetowych. Kupował ruch telekomunikacyjny od krajowych operatorów i sprzedawał go operatorom zagranicznym. Na tym spółka zarabiała, choć niewiele. - Kiedy przyszedłem do firmy w 2005 r., zastałem już podpisane umowy, dotyczące VoIP. Faktycznie, największe obroty były generowane za mojej kadencji. Wynika to z faktu, że w 2005 r. ten biznes był dopiero rozwijany. W 2006 r. ruszył w pełni i zaczęły się żniwa - mówi Michał Lorenc.