Fuzja Boryszewa i Impexmetalu została zawieszona w połowie listopada. Mniejszościowi akcjonariusze wciąż pytają o powody, dla których zarząd firm (spółkami kierują ci sami menedżerowie) odstąpił od ich połączenia. Chcieliby również poznać szczegóły raportu, przygotowanego na potrzeby fuzji przez firmę audytorską BDO Polska. Chodzi przede wszystkim o wycenę spółek i parytet wymiany akcji.
Nierówny dostęp
Z niepotwierdzonych informacji wynika, że parytet w planie audytora oscylował wokół 7-8 akcji chemicznej spółki za jeden papier Impexmetalu. Adam Chełchowski, prezes przedsiębiorstw, nie chce komentować tych wyliczeń. Wczoraj akcje Boryszewa kosztowały 22 zł, a Impexmetalu 199,5 zł.
Zarząd firm nie ma żadnego, wynikającego z przepisów, obowiązku opublikowania wyników analiz BDO Polska. - Podobnie jak w innych spółkach, przygotowywane są dla nas dziesiątki raportów. Nie znam przypadku, żeby jakieś kierownictwo publikowało wewnętrzne dokumenty - mówi prezes Chełchowski.
Z raportem zapoznały się rady nadzorcze spółek. Pretensje drobnych akcjonariuszy są tym bardziej zrozumiałe, że w nadzorze Boryszewa zasiada Roman Karkosik, główny udziałowiec wciąż planujących połączenie firm (w każdej - pośrednio lub bezpośrednio - kontroluje około 66 proc. głosów). Czy nie jest to ewidentna nierówność w dostępie akcjonariuszy do informacji? - To, że większościowy akcjonariusz ma reprezentację w radzie nadzorczej spółki, bądź sam w niej zasiada jest normą a nie wyjątkiem. Tak działa rynek kapitałowy. Moim zdaniem, interesy mniejszościowych akcjonariuszy są skutecznie chronione przez niezależnych członków rad nadzorczych - komentuje A. Chełchowski.