Orlen, inwestor strategiczny litewskiej rafinerii Możejki, ma zamiar w najbliższym czasie skupić resztę jej akcji, pozostających wciąż w wolnym obrocie i wycofać spółkę z giełdy w Wilnie. Chodzi o 0,7 proc. papierów Możejek, które pozostały jeszcze w rękach drobnych akcjonariuszy, po zakończonym w minionym tygodniu wezwaniu. Ich wartość sięga teraz około 56,5 mln zł.
- Na pozostające w giełdowym obrocie akcje Możejek ogłosimy wezwanie lub stałe zlecenie kupna - powiedział "Parkietowi" Cezary Smorszczewski, wiceprezes Orlenu. Dodał, że cena, jaką płocki koncern zaoferuje za te papiery, będzie taka sama, jak w zakończonym niedawno wezwaniu.
Przypomnijmy, że w wyniku zakupu 14 i 15 grudnia 2006 r. akcji Możejek należących do Yukosu International i litewskiego rządu Orlen stał się posiadaczem 84,36 proc. kapitału rafinerii. Wezwanie do sprzedaży pozostałych notowanych na giełdzie w Wilnie akcji spółka ogłosiła jeszcze pod koniec zeszłego roku. Papiery zaczął skupować 2 stycznia 2007 r. Zanim skończył, podniesiono jednak kapitał Możejek, przez co jego udział w kapitale litewskiej rafinerii zmniejszył się do 84,2 proc.
Orlen skupował papiery od drobnych akcjonariuszy po 10,25 litów, czyli powyżej bieżącego kursu giełdowego Możejek. Mimo to wezwanie nie zakończyło się pełnym sukcesem. Należący do polskiego inwestora pakiet wzrósł o 5,06 pkt proc., do około 89,26 proc.
Dodajmy, że Orlen nie ma na razie możliwości rozpoczęcia przymusowego wykupu papierów Możejek, ponieważ - zgodnie z litewskimi przepisami - takie prawo przysługuje tylko inwestorowi lub inwestorom, którzy mają ponad 95 proc. akcji danej spółki. Orlen musiałby zatem współdziałać przy takim wykupie z rządem w Wilnie, do którego należy wciąż ok. 10-proc. pakiet papierów Możejek. Na razie jednak, jak powiedział C. Smorszczewski, koncern nie planuje współpracy z litewskim rządem przy przymusowym wykupie.