Reklama

Czy KGHM wejdzie do LOT-u?

Resort skarbu potrzebuje większej swobody w kierowaniu lotniczą firmą, którą chce wprowadzić na GPW. Miałby ją, odkupując za pośrednictwem KGHM 25,1 proc. akcji od syndyka Swissair. Po tej wiadomości kurs producenta miedzi spadał

Publikacja: 25.01.2007 07:43

Wojciech Jasiński, minister skarbu państwa, potwierdził wczoraj w wypowiedzi dla agencji Reutera, że rozważa wariant, w którym akcje Polskich Linii Lotniczych LOT kontrolowane przez syndyka masy upadłościowej Swissair odkupiłby KGHM. Pierwsze informacje na ten temat pojawiły się w środowej ?Rzeczpospolitej". Służby prasowe resortu twierdzą natomiast, że konkretnych planów na razie nie ma. Miedziowy koncern nie komentuje całej sprawy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zarząd KGHM jest zaskoczony tymi planami. Minister Jasiński stwierdził nawet, że jeżeli KGHM, w ponad 44 proc. kontrolowany przez państwo, kupi akcje LOT-u, to może wypłacić mniejszą dywidendę. Wczoraj akcje KGHM potanialy o 2,6 proc. i kosztowały 89 zł. Pojawiły się także plotki, że akcje LOT-u miałaby odkupić spółka zależna od KGHM, giełdowe Interferie. - MSP rozważa wiele wariantów bezpośredniego zakupu pakietu mniejszościowego LOT-u od syndyka Swissair - powiedział Paweł Kozyra, rzecznik ministerstwa skarbu.

Większa kontrola

W odpowiedzi na pytanie, po co MSP chce odkupić akcje naszego przewoźnika od syndyka Szwajcarów, dowiedzieliśmy się, że resort skarbu jako większościowy udziałowiec nie ma m. in.: swobody w zmianach statutu spółki i posiada nieproporcjonalne udziały w składzie rady nadzorczej LOT-u.

Najwyraźniej resortowi przestał się podobać podział głosów w radzie nadzorczej firmy. Gdyby ministerstwo za pośrednictwem jakiejś spółki kontrolowało nie 67,97 proc., ale 93,07 proc. kapitału LOT-u, to miałoby siedem głosów w radzie nadzorczej, a nie cztery. Tym samym takie decyzje, jak wybór nowego prezesa, byłyby formalnością.

Przedstawiciele syndyka nie chcą komentować całej sprawy. Nie przyznają się do jakichkolwiek rozmów z KGHM i przygotowania do ewentualnej transakcji. Jeszcze w 2006 r. Rutger Schimmelpenninck, przedstawiciel syndyka masy upadłościowej Swissair w radzie nadzorczej LOT-u, twierdził, że najlepszym rozwiązaniem dla spółki jest jej wprowadzenie na GPW. Dodał, że w ten sposób wierzyciele szwajcarskich linii odzyskają pieniądze.

Reklama
Reklama

Kupić, żeby sprzedać

Resort skarbu chce odkupić akcje od syndyka, ale podtrzymuje, że pod koniec 2007 r. lub na początku 2008 r. wprowadzi LOT na giełdę. Firma miałaby podnieść kapitał. Do obrotu giełdowego miałoby trafić około 30 proc akcji. MSP zmniejszyłoby zaangażowanie do 51 proc. Nie wiadomo, jak mógłby wyglądać akcjonariat linii, w momencie kiedy KGHM, lub inna spółka, przejąłby 25,1 proc. kapitału firmy i czy te akcje zostałyby sprzedane. Niewiadomych dotyczących finansowej strony całego przedsięwzięcia jest więcej. Za ile państwo mogłoby odkupić akcje LOT-u od syndyka. Jeśli chciałoby je sprzedać, to czy na tym zarobi. LOT, według szacunków banku inwestycyjnego JP Morgan, jest wart około 6oo-7oo mln USD (około 1,8-2,1 mld zł). Czyli pakiet 25 proc. powinien kosztować 450-500 mln zł. Pytanie, na ile syndyk wyceni trzy głosy w radzie nadzorczej LOT-u.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama