Orlen złożył wczoraj na litewskiej giełdzie zlecenie kupna wszystkich akcji Możejek, pozostających jeszcze w rękach akcjonariuszy mniejszościowych. Chodzi o ok. 0,7 proc. papierów rafinerii, które skupować będzie przez najbliższe trzy miesiące. Inwestor oferuje po 10,25 litu za walor, czyli tyle samo, co w zakończonym w połowie stycznia obowiązkowym wezwaniu. Taki jest też aktualny giełdowy kurs Możejek (bez zmian od kilku dni). W wyniku rozliczenia poprzedniego wezwania stan posiadania Orlenu w rafinerii wzrósł do 89,26 proc. Rząd w Wilnie ma ok. 10 proc. akcji spółki.

Jednak nawet gdyby ponowne wezwanie nie przyniosło sukcesu w postaci skupienia przez Orlen wszystkich walorów Możejek, pozostających w wolnym obrocie na wileńskiej giełdzie, koncern i tak wycofa firmę z parkietu. W tym celu podpisał wczoraj z rządem Litwy porozumienie o współpracy przy obowiązkowym wykupie tych papierów.

Zgodnie z litewskim prawem, przymusowy wykup akcji firmy giełdowej może rozpocząć tylko akcjonariusz (lub akcjonariusze), który kontroluje ponad 95 proc. jej kapitału. Właśnie dlatego Orlen musiał się sprzymierzyć z rządem Litwy.