We wrześniu rzeszowski producent makaronów kupi spółkę z branży. - Jesteśmy już po due diligence (wszechstronne badanie ekonomiczno-prawne - przyp. red.) tej firmy. Wypadło dobrze i nie przewidujemy żadnych problemów w zakresie akwizycji. List intencyjny podpisaliśmy w lipcu. We wrześniu sfinalizujemy zakup - zapowiada Paweł Nowakowski, prezes Makaronów Polskich.
Spółka, która ma wejść do portfela giełdowej firmy, to producent makaronu walcowanego (produkowanego przy większym nakładzie pracy ludzkiej niż "zwykły"). Ma roczne przychody rzędu 15-20 mln zł i nieco ponad 2 proc. udziałów w rynku. W grupie podmiotów, które spełniają te warunki, znajdują się m.in. Abak i Sulma Sulechów. Prezes Nowakowski nie zdradza jednak, czy podmiotem który wejdzie do grupy giełdowej spółki, jest właśnie jedna z tych firm.
Grupa Makaronów Polskich (od czerwca jest w niej Stoczek) miała po dwóch kwartałach tego roku 2,5 mln zł zysku netto i 38,2 mln zł przychodów. W całym roku grupa ma zarobić na czysto 4,4 mln zł, przy obrotach wynoszących 96,9 mln zł.
- Sporządzając prognozę wyników dla grupy zakładaliśmy, że wyniki Stoczka będziemy konsolidować już od początku roku, tymczasem udało się to dopiero od czerwca. Jednak Stoczek z reguły ma znacznie lepsze rezultaty w II półroczu, więc nie powinno być tak źle z realizacją prognozy skonsolidowanej - mówi prezes Makaronów Polskich.
Branża makaroniarska boleśnie odczuwa ostatnie zwyżki cen mąki. - Jeszcze w czerwcu kilogram mąki w hurcie kosztował 90 groszy, teraz 1,2 zł, a wkrótce ma być 1,3 zł. To negatywnie wpływa na wyniki spółek z branży. Z reguły umowy z odbiorcami przewidują, że podwyżki cen produktów możemy zrobić dopiero po jakimś czasie, a koszty już od dawna mocno rosną - tłumaczy Grzegorz Polak, prezes Polskiej Izby Makaronu i spółki Pol-Mak. Dodaje, że średnia rentowność branży jest niska i wynosi 4-5 proc.