Rząd Ukrainy wycofał w piątek z listy spółek przeznaczonych do prywatyzacji tamtejszego producenta insuliny, Indar. Z naszych informacji wynika, że firma ta została nie tylko "zdjęta" na skutek nacisków zarządu i załogi. Potwierdza to prezes Biotonu, Adam Wilczęga. - Pracownicy Indaru zorganizowali pikietę pod siedzibą Funduszu Mienia Państwowego (tamtejszy Skarb Państwa - przyp. red.) domagając się rezygnacji z planów prywatyzacyjnych - mówi "Parkietowi". Trafili na podatny grunt, bo na Ukrainie za kilka tygodni kolejne przedterminowe wybory. - W czasie kampanii nikt nie chce słuchać o umierających z powodu braku leków. Nawet jeżeli są to zarzuty "wyssane z palca" - mówi Adam Wilczęga.
Bezpodstawne obawy załogi
Jego zdaniem protest, inspirowany przez zarząd Indaru, nie ma żadnych podstaw. - Nie chcemy zamykać firmy ani nikogo zwalniać, czym straszą menedżerowie ukraińskiej spółki - tłumaczy A. Wilczęga. Dodaje, że w ewentualnej umowie prywatyzacyjnej miały się znaleźć szczegółowe zapisy dotyczące obowiązków inwestora. Bioton miał między innymi gwarantować zatrudnienie, zadeklarować kwoty przeznaczone na inwestycje, wprowadzić nowoczesną technologię i przeprowadzić restrukturyzację tak, aby zwiększyć rentowność firmy, która teraz wynosi zaledwie 2-3 proc. - Nie planowaliśmy nawet zwolnień w zarządzie, a jedynie chcieliśmy wprowadzić kilku swoich ludzi - mówi szef Biotonu. Ważnym elementem było zapewnienie dostaw nowoczesnych preparatów dla mieszkańców Ukrainy, bo Indar uważany jest za spółkę o znaczeniu strategicznym.
Nie rezygnują z firmy i rynku
Bioton nie rezygnuje ani z planów przejęcia kontroli nad Indarem, ani z podboju ukraińskiego rynku. - Już w przyszłym tygodniu rozpoczynamy intensywną kampanię PR, mającą pokazać pozytywne strony naszej inwestycji - mówi A. Wilczęga. Przewiduje jednak, że dalsze decyzje dotyczące Indaru zapadną już po wyborach. - Mamy nadzieję, że ostatecznie wrócimy do rozmów - dodaje prezes Wilczęga. Nie wyobraża sobie, by ktoś inny mógł chcieć przejąć udziały w ukraińskiej spółce, w której Bioton ma już i tak blisko 30 proc. Jeżeli rząd nie wróci do prywatyzacji Indaru, to giełdowa spółka będzie chciała i tak zwiększyć swój udział; choćby przez podniesienie kapitału. Zresztą początkowe plany dotyczyły jedynie przejęcia pakietu kontrolnego w ukraińskiej firmie, a pomysł kupienia dodatkowych 70 proc. pojawił się, gdy w kwietniu rząd umieścił ją na liście przedsiębiorstw przeznaczonych do prywatyzacji w 2007 r.