Dzisiaj na parkiecie zadebiutują akcje i prawa do akcji Arcusa. W niedawnej ofercie publicznej spółka, zajmująca się dostawą zintegrowanych systemów służących do zarządzania dokumentami i korespondencją masową, chciała sprzedać inwestorom 2,5 mln papierów serii B po 17 zł.
Po tej cenie, mimo przesunięć pomiędzy transzami (nie dopisali inwestorzy instytucjonalni, pula dla nich została zmniejszona), nabywców znalazło tylko 2,29 mln walorów.
Nowe akcje stanowią prawie 30 proc. podwyższonego kapitału. Warszawska spółka wyda pozyskane pieniądze (zebrała ok. 39 mln zł) na akwizycje i rozwój organiczny.
Piątkowe spadki na giełdach światowych, których powodem były kiepskie informacje z rynku pracy w USA, sprawiły, że Witold Czyżewski, prezes Arcusa, dość ostrożnie prognozował, jak może zachować się kurs kierowanej przez niego firmy na otwarciu dzisiejszej sesji.
- Spodziewam się, że pierwsze transakcje naszymi akcjami były zawierane po cenie zbliżonej do ceny emisyjnej - powiedział "Parkietowi" w piątek po południu. Tłumaczył, że daleko ważniejsze od efektownego debiutu jest, jak będzie zachowywał się kurs w dłuższym horyzoncie. - Nie chodzi o to, żeby akcjonariusze zarabiali tylko na pierwszej sesji. Chcielibyśmy, żeby beneficjentami byli również inwestorzy, którzy chcą się z nami związać na dłużej - mówił.