Ze spółki zależnej Lotosu na Litwie wyprowadzono w poprzednim roku 30 mln USD - poinformował wczoraj wiceszef MSP Paweł Szałamacha i zażądał odwołania prezesa gdańskiej firmy Pawła Olechnowicza. O "wyprowadzeniu pieniędzy" z paliwowego koncernu słyszeliśmy już siedem lat temu, tyle że wtedy chodziło nie o Lotos, tylko o Orlen. W efekcie 7 lutego 2002 r., na polecenie prokuratury, UOP zatrzymał ówczesnego prezesa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego.
Jak to się stało, że Skarb Państwa dopiero teraz, na kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi, wykrył owo "wyprowadzenie pieniędzy" ze spółek zależnych Lotosu na Litwie? Gdzie byli przedstawiciele resortu, gdy obecny zarząd koncernu z prezesem Olechnowiczem na czele otrzymywał skwitowanie za 2006 rok?
Trudno oprzeć się wrażeniu, że szefostwu MSP wcale nic chodzi tu o jakiekolwiek niespłacone pożyczki. Są one najwyraźniej tylko pretekstem. Chodzi o to, by czym prędzej pozbyć się ze stanowiska menedżera, który podważa sensowność forsowanej właśnie fuzji dwóch polskich firm paliwowych. Połączenie Orlenu z Lotosem, choć sprzeczne z rządową strategią, staje się priorytetem obecnej ekipy. Dlaczego? To na razie pozostaje tajemnicą.
Poza tym trzeba przyznać, że afera w Grupie Lotos znakomicie wpisałaby się w wykryty niedawno przez prokuraturę "układ gdański" (zwany również gdyńskim). Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby za kilka dni okazało się, że P. Olechnowicz to przyjaciel "oligarchy" Ryszarda Krauzego i dobry znajomy Janusza Kaczmarka oraz posła Lecha Woszczerowicza.