Reklama

Konkurenci mogą sporo stracić, jeżeli UKE spełni żądania lidera branży

Publikacja: 20.09.2007 07:43

Telekomunikacja Polska (TP) wystąpiła do Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) o zmianę stawek rozliczeń pomiędzy TP i innymi operatorami. TP domaga się, aby stawki oparte zostały na kosztach zatwierdzonych przez audyt, przeprowadzony przez Ernst & Young. Audytora tego wskazał właśnie UKE. Przypomnijmy, że przed rokiem Urząd nie zaakceptował kalkulacji kosztowej TP i podyktował stawki, opierając się na cenach obowiązujących w innych krajach Unii Europejskiej. - Mamy nadzieję, że nowe stawki wejdą w życie jeszcze w tym roku - mówi Jacek Kalinowski, rzecznik TP. Dodaje, że teraz Telekomunikacja świadczy usługi hurtowe poniżej kosztów.

Jeżeli UKE zgodzi się na warunki proponowane przez TP, wówczas, według szacunków "Rzeczpospolitej", hurtowe stawki rozliczeniowe mogłyby wzrosnąć nawet o 250 proc. (z obecnych 2977 do 7442 zł miesięcznie), a hurtowa cena minuty połączenia o około 10 proc. (z 2,48 do 2,73 groszy). - Zwiększenie opłaty byłoby wynikiem dostosowania założeń w zakresie ruchu w sieci TP i dostosowania oferty do kosztów. Gdyby od początku Urząd uwzględniał nasze stanowisko, zmiana ceny nie byłaby tak znacząca - twierdzi J. Kalinowski. Dodaje, że Telekomunikacja wielokrotnie wskazywała UKE błędne (w przekonaniu TP) założenia, przyjęte przez Urząd. - Jednak uwagi te nie zostały nigdy uwzględnione - podkreśla rzecznik TP.

Jaką decyzję podejmie UKE? - Trwają analizy. Na razie nie ma jeszcze stanowiska Urzędu i nie potrafię powiedzieć, kiedy można się go spodziewać. To będzie bardzo ważna decyzja. Jej konsekwencją może być konieczność kalkulowania nowych cen w umowach pomiędzy Telekomunikacją Polską a wszystkimi pozostałymi operatorami - mówi Jacek Strzałkowski, rzecznik UKE.

- Jest mało prawdopodobne, aby UKE zgodził się na propozycję TP. Stawki już zostały dostosowane do wymagań Unii Europejskiej i ceny spadły o około 30 proc. Decyzja UKE, przyznająca TP rację, byłaby przyznaniem się do błędu - komentuje Rafał Fabiszewski z DM PKO BP.

Eksperci wskazują, że gdyby UKE zgodził się na regulacje proponowane przez TP, byłaby to bardzo zła wiadomość dla jej konkurentów. Ceny usług świadczonych przez alternatywnych operatorów mogłyby wzrosnąć około dwukrotnie, co znacząco obniżyłoby ich pozycję konkurencyjną. - Już teraz pracujemy na znikomej marży i ewentualna podwyżka stawek rozliczeniowych osłabi pozycję konkurencyjną wszystkich operatorów alternatywnych w walce o klientów detalicznych TP - mówi Marta Pietranik, rzecznik Telefonii Dialog. Dodaje, że TP przy wyższych wpływach z rozliczeń może obniżyć ceny detaliczne. - My zaś nie będziemy w stanie odpowiedzieć konkurencyjną ofertą - podkreśla M. Pietranik.

Reklama
Reklama

Z danych UKE wynika, że TP kontroluje 82,6 proc. rynku. Za nią, z niespełna 8-proc. udziałem, jest Tele 2. Trzecią i czwartą pozycję zajmują Netia (2,59 proc.) i Dialog (2,53 proc.). Około 4 proc. przypada innym operatorom.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama