Jak dowiedział się "Parkiet", w najbliższych tygodniach Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo może zawrzeć długoterminowy kontrakt na dostawę skroplonego gazu ziemnego do terminalu w Świnoujściu, który ma powstać do 2011 r. Rocznie do spółki ma trafiać 2,5 mld metrów sześciennych surowca. - W styczniu przewidywane jest rozpoczęcie finalnych negocjacji w sprawie dostaw LNG. W tej chwili rozmawiamy z trzema kontrahentami. Z jednym z nich jesteśmy już bliscy zawarcia ostatecznego porozumienia - potwierdza Tadeusz Zwierzyński, wiceprezes PGNiG ds. projektów strategicznych. Pod uwagę spółka bierze dostawę z obszaru Afryki Północnej, Zachodniej lub krajów Bliskiego Wschodu.
Rozwiać wątpliwości
Dzięki umowie zarząd chce rozwiać wątpliwości oponentów podających w wątpliwość sens budowy terminalu LNG. Przypomnijmy, że jeszcze miesiąc temu przedstawiciele Platformy Obywatelskiej krytykowali zarząd PGNiG za brak odpowiednich kontraktów. - Aby projekt miał sens, muszą być długoletnie umowy. Tymczasem ich nie ma - mówi Adam Szejnfeld, obecnie wiceminister gospodarki. Jednak od chwili powołania Aleksandra Grada na stanowisko ministra skarbu państwa i zapoznawania się przedstawicieli resortu z postępem prac krytyka projektu znacznie osłabła. Co więcej, dziś MSP zdaje się popierać działania władz PGNiG. - Spółka intensywnie pracuje nad projektami dotyczącymi LNG i wydaje się, że wkrótce rozwieje wątpliwości z tym związane - potwierdził "Parkietowi" przedstawiciel MSP. Jakie argumenty mogły przekonać resort? - Zamierzamy być aktywnym graczem na europejskim rynku gazu. Chcemy posiadać alternatywne źródło dostaw surowca. Realizując inwestycje związane z LNG, zapewniamy nie tylko bezpieczeństwo energetyczne Polsce, ale i wzmacniamy swoją pozycję negocjacyjną dotyczącą cen zakupu gazu - mówi T. Zwierzyński.
Opłacalność terminalu
Szacowany koszt budowy terminalu, określony przez konsorcjum PricewaterhouseCoopers, to ok. 450 mln euro (1,6 mld zł), przy założeniu, że będzie mógł odebrać 7,5 mld metrów sześciennych gazu. Podobnie uważają analitycy. T. Zwierzyński informuje, że w najbliższych dniach zostanie rozstrzygnięty przetarg na wykonanie projektu terminalu wraz z uzyskaniem pozwolenia na budowę. O wartości inwestycji zdecyduje wybrana koncepcja budowy. Najistotniejsze znaczenie będą miały koszty budowy i eksploatacji terminalu. Czy tak duża inwestycja ma sens ekonomiczny, gdy taniej można odbierać surowiec z gazociągu? - Kraje takie, jak Hiszpania, Francja, Wielka Brytania, Niemcy, mimo że odbierają gaz z zagranicy poprzez sieci gazociągów oraz budują nowe, to równolegle korzystają z wielu terminali i budują następne. Inwestycja PGNiG ma sens ekonomiczny, poprzedziły ją wnikliwe analizy - uważa T. Zwierzyński. Nie zdradza szczegółów. Dodaje, że jej celem jest stworzenie infrastruktury dla zwiększenia dostaw gazu w przyszłości. Ponadto rosnąca popularność LNG na świecie dowodzi, że jest on atrakcyjny także cenowo. Dużo bardziej rozbieżne oceny przedstawiają analitycy. Jedni uważają, że to doskonały biznes, ale pod warunkiem opracowania przez rząd spójnej strategii rozwoju infrastruktury gazowej oraz zapewnienia odpowiedniego popytu. Inni mówią, że gdyby nie występowało ryzyko dostaw, mogłoby się okazać, że inwestycja jest nieopłacalna.