Reklama

PGNiG coraz bliżej podpisania umowy na dostawę LNG

W styczniu spółka chce zawrzeć umowę na dostawę skroplonego gazu ziemnego (LNG), który statkami ma być transportowany do Polski. Finalizuje rozmowy z jednym z kontrahentów z Afryki lub Bliskiego Wschodu.

Publikacja: 08.12.2007 07:58

Jak dowiedział się "Parkiet", w najbliższych tygodniach Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo może zawrzeć długoterminowy kontrakt na dostawę skroplonego gazu ziemnego do terminalu w Świnoujściu, który ma powstać do 2011 r. Rocznie do spółki ma trafiać 2,5 mld metrów sześciennych surowca. - W styczniu przewidywane jest rozpoczęcie finalnych negocjacji w sprawie dostaw LNG. W tej chwili rozmawiamy z trzema kontrahentami. Z jednym z nich jesteśmy już bliscy zawarcia ostatecznego porozumienia - potwierdza Tadeusz Zwierzyński, wiceprezes PGNiG ds. projektów strategicznych. Pod uwagę spółka bierze dostawę z obszaru Afryki Północnej, Zachodniej lub krajów Bliskiego Wschodu.

Rozwiać wątpliwości

Dzięki umowie zarząd chce rozwiać wątpliwości oponentów podających w wątpliwość sens budowy terminalu LNG. Przypomnijmy, że jeszcze miesiąc temu przedstawiciele Platformy Obywatelskiej krytykowali zarząd PGNiG za brak odpowiednich kontraktów. - Aby projekt miał sens, muszą być długoletnie umowy. Tymczasem ich nie ma - mówi Adam Szejnfeld, obecnie wiceminister gospodarki. Jednak od chwili powołania Aleksandra Grada na stanowisko ministra skarbu państwa i zapoznawania się przedstawicieli resortu z postępem prac krytyka projektu znacznie osłabła. Co więcej, dziś MSP zdaje się popierać działania władz PGNiG. - Spółka intensywnie pracuje nad projektami dotyczącymi LNG i wydaje się, że wkrótce rozwieje wątpliwości z tym związane - potwierdził "Parkietowi" przedstawiciel MSP. Jakie argumenty mogły przekonać resort? - Zamierzamy być aktywnym graczem na europejskim rynku gazu. Chcemy posiadać alternatywne źródło dostaw surowca. Realizując inwestycje związane z LNG, zapewniamy nie tylko bezpieczeństwo energetyczne Polsce, ale i wzmacniamy swoją pozycję negocjacyjną dotyczącą cen zakupu gazu - mówi T. Zwierzyński.

Opłacalność terminalu

Szacowany koszt budowy terminalu, określony przez konsorcjum PricewaterhouseCoopers, to ok. 450 mln euro (1,6 mld zł), przy założeniu, że będzie mógł odebrać 7,5 mld metrów sześciennych gazu. Podobnie uważają analitycy. T. Zwierzyński informuje, że w najbliższych dniach zostanie rozstrzygnięty przetarg na wykonanie projektu terminalu wraz z uzyskaniem pozwolenia na budowę. O wartości inwestycji zdecyduje wybrana koncepcja budowy. Najistotniejsze znaczenie będą miały koszty budowy i eksploatacji terminalu. Czy tak duża inwestycja ma sens ekonomiczny, gdy taniej można odbierać surowiec z gazociągu? - Kraje takie, jak Hiszpania, Francja, Wielka Brytania, Niemcy, mimo że odbierają gaz z zagranicy poprzez sieci gazociągów oraz budują nowe, to równolegle korzystają z wielu terminali i budują następne. Inwestycja PGNiG ma sens ekonomiczny, poprzedziły ją wnikliwe analizy - uważa T. Zwierzyński. Nie zdradza szczegółów. Dodaje, że jej celem jest stworzenie infrastruktury dla zwiększenia dostaw gazu w przyszłości. Ponadto rosnąca popularność LNG na świecie dowodzi, że jest on atrakcyjny także cenowo. Dużo bardziej rozbieżne oceny przedstawiają analitycy. Jedni uważają, że to doskonały biznes, ale pod warunkiem opracowania przez rząd spójnej strategii rozwoju infrastruktury gazowej oraz zapewnienia odpowiedniego popytu. Inni mówią, że gdyby nie występowało ryzyko dostaw, mogłoby się okazać, że inwestycja jest nieopłacalna.

Reklama
Reklama

Strategia rozwoju

Dużą niewiadomą, która nie pozwala analitykom jednoznacznie wypowiadać się o opłacalności terminalu LNG, jest brak długoterminowych prognoz dotyczących rozwoju rynku gazu w Polsce, które powinien opracować rząd. Główne pytanie w tym zakresie dotyczy sposobu zaopatrywania polskiej energetyki w surowiec. Jeśli ten sektor nadal będzie korzystał niemal wyłącznie z węgla brunatnego i kamiennego, to szanse na istotne zwiększenie wykorzystania gazu ziemnego znacznie maleją. Tymczasem błękitne paliwo doskonale nadaje się jako surowiec do elektrowni szczytowych, które mają zapewniać prąd, wtedy gdy są jego niedobory w poszczególnych regionach kraju. W Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii częstą praktyką jest budowanie elektrowni obok terminali LNG. Skroplony gaz często jest też dostarczany do lokalnych sieci dystrybucyjnych niemających połączenia z ogólnokrajowym systemem. W ten sposób zaopatruje odbiorców w surowiec (po regazyfikacji) giełdowa CP Energia.

W ubiegłym roku Polska zużyła tylko 13,7 mld metrów sześciennych gazu. Hiszpania, która często porównywana jest do naszego kraju, zużyła w 2006 r. 33,4 mld metrów sześciennych błękitnego paliwa.

Ceny LNG systematycznie rosną

Od 2000 r. zarówno ceny gazu ziemnego, jak i ropy naftowej gwałtownie rosną. O ile jeszcze siedem lat temu w Unii Europejskiej błękitne paliwo kosztowało średnio nieco ponad 3 dolary za milion BTU (jednostka energii), to dziś jego cena przekracza 8 dolarów. Według Aleksandra Miedwiediewa, wiceprzewodniczącego rady dyrektorów Gazpromu, w najbliższym czasie jego cena może wzrosnąć do 10,5 dolarów za milion BTU. Podobnie kształtuje się cena skroplonego gazu LNG, chociaż od dwóch lat w Japonii (największy na świecie odbiorca) jego cena była niższa niż średnia europejska płacona za gaz odbierany z rurociągów. Jaką cenę zapłaci PGNiG w kontrakcie na LNG, okaże się w ciągu najbliższych tygodni.

komentarze

Reklama
Reklama

Kamil Kliszcz

analityk DI BRE Banku

Koncepcja budowy terminalu LNG w Świnoujściu jest słuszna. Przykłady państw Europy Zachodniej pokazują, że może to być bardzo dochodowy biznes. Aby tak było w Polsce, konieczna jest jednak pomoc państwa w zakresie stworzenia spójnej strategii rozwoju infrastruktury gazowej oraz zapewnienia odpowiedniego popytu na ten surowiec. Istotne znaczenie będzie miała też cena, po jakiej LNG będzie kupować PGNiG. Hiszpanie czy Francuzi kupują go z Algierii po zbliżonej cenie do błękitnego paliwa oferowanego z gazociągów.

Marcin Palenik

Analityk Millennium Dom Maklerski

Budowa terminalu LNG jest podyktowana przede wszystkim celami związanymi z zapewnieniem Polsce bezpieczeństwa energetycznego. Dzięki inwestycji ryzyko przerwania dostaw zostanie zniwelowane. Dziś trudno oszacować jego wartość. Tym samym nie wiemy, czy akcjonariusze osiągną korzyści związane z realizowanym projektem. Gdyby nie występowało ryzyko przerwania dostaw, mogłoby się okazać, że inwestycja jest nieopłacalna. Z drugiej strony PGNiG może mieć możliwość przerzucenia wyższych kosztów zakupu LNG na konsumentów.

Reklama
Reklama

Marcin Buczkowski

prezes CP EnergiI

Jeśli PGNiG uda się podpisać kontrakt na dostawę LNG do Świnoujścia, to z takiej umowy należy się tylko cieszyć. Będziemy kibicować spółce w realizacji inwestycji związanych

z gazoportem przede wszystkim dlatego, że popyt na gaz ziemny

w Polsce jest ogromny. Wprawdzie sami chcemy produkować LNG, ale popyt jest tak duży, że będziemy starali się również o jego pozyskanie. Z tego też powodu bardziej chcielibyśmy z PGNiG współpracować, niż konkurować. Aby oferowany gaz znalazł nabywców, ceny będą musiały być atrakcyjne. Dziś na ich temat nic jednak jeszcze nie wiemy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama