Reklama

Spółka kupi LNG w Algierii lub w Katarze?

Publikacja: 15.12.2007 08:39

Z uzyskanych przez "Parkiet" informacji wynika, że sprzedażą skroplonego gazu (LNG) Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu (około 2,5 mld metrów sześciennych rocznie) najbardziej mogą być zainteresowane Katar i Algieria. To kraje, które w najbliższych latach zamierzają wydać szczególnie dużo pieniędzy na zwiększenie swoich mocy produkcyjnych. Taką tezę zdają się potwierdzać władze spółki.

- Najbardziej realny jest zakup w Afryce Północnej lub na Bliskim Wschodzie. LNG możemy kupić chociażby od Kataru, który chce do 2012 r. zwiększyć produkcję z 31 mld metrów sześciennych do 77 mld. Algieria zamierza co roku produkować dodatkowych 4,5 mld metrów sześciennych - informuje Tadeusz Zwierzyński, wiceprezes PGNiG.

Dodaje, że wiele nowych fabryk LNG wkrótce powstanie też w innych krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. W pierwszym etapie negocjacji zapewne każdy z nich był brany pod uwagę. Z danych Petroleum Economist, które wydało "World LNG Map 2006 edition", wynika, że we wspomnianych regionach swoje moce istotnie zwiększą Nigeria (o 27,6 mld metrów sześciennych do 2012 r.), Angola (o 6,9 mld do 2009 r.), Egipt (o 10,5 mld do 2009 r.) oraz Jemen (o 9,3 mld do 2010 r.).

Duży potencjał sprzedaży chce też mieć Iran. Do 2010 r. zamierza zwiększyć moce produkcyjne o 48-55 mld metrów sześciennych gazu. Ze względu jednak na duże ryzyko polityczne związane z tym państwem mało prawdopodobne wydaje się, aby PGNiG chciało stamtąd importować LNG. Z kolei w grudniu tego roku w Norwegii produkcję 5,7 mld metrów sześciennych gazu w postaci ciekłej uruchomi Statoil.

W najbliższych tygodniach PGNiG rozpocznie finalne rozmowy w sprawie podpisania kontraktu na dostawy LNG. Spółka, zawierając go, podpisze jednocześnie umowę dotyczącą transportu surowca statkami. - W ciągu miesiąca do Świnoujścia będą przypływać 2-3 statki z LNG. Stąd rurociągami surowiec przetransportujemy do terminalu regazyfikującego błękitne paliwo z postaci ciekłej do gazowej - twierdzi T. Zwierzyński. LNG będzie odbierał terminal w Świnoujściu, który ma powstać do 2011 r.

Reklama
Reklama

Przypomnijmy, że politycy (zwłaszcza z Platformy Obywatelskiej) i analitycy często krytykowali PGNiG za brak długoterminowych umów na zakup surowca. Jako powód niepodpisania kontraktu wymieniali problemy z nabyciem ciekłego gazu. Sam kontrakt to jednak nie wszystko. - Gaz dostarczany drogą morską musi kosztować tyle samo, co surowiec dostarczany rurociągami. W tej sytuacji kluczowe znaczenie będzie miało określenie ceny, po jakiej PGNiG będzie kupowało LNG - mówi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.

Dodaje, że kolejny problem, który spółka musi rozwiązać, to przekonanie potencjalnego kontrahenta o celowości angażowania się w projekt dostaw gazu do Polski, zwłaszcza pod kątem uzyskania odpowiednio dużego wolumenu sprzedaży. PGNiG musi też znaleźć odbiorców na dodatkowe dostawy. Przypomnijmy, że w pierwszym etapie terminal w Świnoujściu będzie odbierał 2,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Docelowo może być rozbudowany do 7,5 mld. Krajowy system takiej ilości może nie skonsumować. Analitycy zwracają uwagę, że w tej sytuacji konieczne będzie zawarcie w umowie klauzuli o możliwości reeksportu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama