Największy udział w konsorcjum, z którym Lotos zawarł wczoraj umowę kredytową, ma Pekao. Wyłoży 120 mln USD, czyli 30 proc. całej pożyczki. Po 115 mln USD pochodzić ma z BRE Banku oraz z Rabobanku, a pozostałe 50 mln USD pożyczy gdańskiej firmie PKO BP. Przeznaczony na finansowanie i refinansowanie zapasów surowcowych kredyt Lotos ma zwrócić w ciągu czterech najbliższych lat. Umowa zakłada jednak także możliwość przedłużenia okresu spłaty o jeden rok. - Pierwszą część pożyczki wypłacimy jeszcze w tym roku - stwierdził odpowiedzialny za finanse gdańskiej firmy wiceprezes Mariusz Machajewski.
Kredytodawców nie brakuje
To jednak dopiero pierwszy z kredytów, jaki Lotos musi zaciągnąć, aby sfinansować realizację Programu 10+. Przypomnijmy, że zakłada on m.in. zwiększenie mocy przerobowych gdańskiej rafinerii z 6 mln do 10,5 mln ton ropy rocznie. Koncernowi potrzebne są jeszcze pożyczki za łącznie 1,75 mld USD. M. Machajewski powiedział, że będą one zaciągnięte na okres 12-12,5 roku w walucie amerykańskiej. Wyraził również nadzieję, że spółka podpisze umowy kredytowe już w I kwartale 2008 r. Przedstawiciele czterech banków, które właśnie stały się wierzycielami gdańskiej grupy, powiedzieli, że chętnie siądą do rozmów o warunkach udzielenia kolejnych pożyczek. Kredyty mają pokryć około 70 proc. całości kosztów Programu 10+.
Grupa zrealizuje prognozy
Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu, powiedział wczoraj, że dzięki bardzo dobrym wynikom w IV kwartale jego spółka zrealizuje całoroczną prognozę finansową. Zakłada ona wypracowanie 713 mln zł zysku netto (przypadającego akcjonariuszom jednostki dominującej). Po trzech kwartałach wynik wynosił 532,3 mln zł.