Reklama

Liczy się każda złotówka

Leszek Czarnecki, który kontroluje akcje czterech giełdowych spółek o wartości przekraczającej 9 mld zł, jest zdecydowanym liderem rankingu największych inwestorów indywidualnych na naszej giełdzie. Wyróżnia go wartość zgromadzonego majątku, ale inne cechy ma typowe dla innych osób z naszej listy. Niektóre trudno uznać za zalety

Publikacja: 22.12.2007 10:42

Na przykład tajemniczość. Czarnecki lubi upubliczniać tylko spółki, które stworzył. Począwszy od Europejskiego Funduszu Leasingowego, który wprowadził na giełdę pod koniec lat 90., a na początku obecnej dekady sprzedał francuskiemu Credit Agricole, uzyskując pieniądze na kolejne projekty, poprzez firmę ubezpieczeniową Europa, aż po firmy, które są na giełdzie dziś - Getin Holding i tegorocznych debiutantów: LC Corp i Noble Bank.

Pilnuje kosztów

Jakie są poglądy miliardera na przyszłość nie tylko rynku, ale i jego własnych spółek - niewiele wiadomo. Biznesmen praktycznie nie rozmawia z dziennikarzami (trzeba przyznać, że niedawno zgodził się na kilkudziesięciominutowe spotkanie, na którym jednak nie był skłonny powiedzieć zbyt wiele). Zatem najczęściej słyszane od niego zdanie to "bez komentarza". Chociaż nie można powiedzieć, by Leszek Czarnecki kiedykolwiek przepadał za dziennikarzami, to jeszcze kilka lat temu był w stanie przemóc tę niechęć. Niewykluczone, że wówczas, gdy jego projekty były na wcześniejszym etapie i nie było pewności, że się udadzą, było mu o to łatwiej.

Cechą milionerów, którzy sami tworzyli firmy i byli przy nich na każdym etapie rozwoju (ktoś powiedziałby, że powinna być to cecha każdego dobrego menedżera), jest też pilnowanie kosztów. To sprawdza się i w przypadku Czarneckiego. Jeśli w kontrolowanych przez niego spółkach wydatki rosną, to można założyć, że menedżerowie musieli znaleźć naprawdę dobre uzasadnienie.

Mnożenie przez jeden

Reklama
Reklama

Drobnym inwestorom tajemniczość Czarneckiego nie przeszkadza. Fakt, że jest wrogiem zwiększania kosztów, jest w ich oczach wręcz zaletą. To stanowi gwarancję rentowności kontrolowanych przez niego firm i zachęca do kupowania ich akcji. Na forach internetowych nie brakuje osób, które namawiają do zakupów głównie dlatego, że "to Czarnecki".

Ale z perspektywy drobnych graczy giełdowych Leszek Czarnecki nie jest bohaterem bez skazy. Dlaczego? Bo już nieraz poprawił ich kosztem stan swojego konta.

Zrobił to dzięki tanim emisjom swoich

spółek.

Przy tegorocznym debiucie LC Corp, spółki zajmującej się deweloperką, niemałe kontrowersje wywołał fakt ("Parkiet" opisał sprawę jako pierwszy), że zaledwie kilka tygodni wcześniej, gdy Czarnecki obejmował poprzednią emisję akcji, każdy papier kosztował go złotówkę. Inwestorów uczestniczących w ofercie publicznej obowiązywała cena na poziomie 6,5 złotego. Dziś kurs nie przekracza 3 zł.

Nie był to pierwszy taki przypadek. Rok wcześniej rynek entuzjazmował się szybkim rozwojem Getinu Holding, do którego miała przyczynić się nowa emisja akcji. Miała dać giełdowej spółce co najmniej 150 mln zł. Przy czym sam Leszek Czarnecki nie zamierzał brać w niej udziału. Dała... niewiele ponad 20. Powód? Akcje sprzedawano nie za 7-8 zł (taki był wówczas kurs spółki), a za złotówkę. Główny akcjonariusz oczywiście skorzystał z prawa poboru.

Reklama
Reklama

Zjeść ciastko i mieć ciastko

To kolejne potwierdzenie, że Leszek Czarnecki wie, jak osiągnąć maksimum korzyści przy minimum finansowego zaangażowania. Gdy kilka dni temu pojawiły się informacje, że Getin Holding może być odkupiony przez hiszpański bank La Caixa, pisano, że Hiszpanie mogą zapłacić nawet ponad 8 mld zł za spółkę, którą kilka lat temu Czarnecki kupił za kilkanaście milionów. Co prawda tak dużego zysku nie będzie, ale...

Gdyby prześledzić kolejne fazy dokapitalizowania Getinu (w których nasz bohater oczywiście uczestniczył), okazałoby się, że na udziały w spółce, które dziś są warte grubo ponad 5 mld zł, wydał niespełna 1,2 mld zł. W dodatku blisko 450 mln zł zainwestowane w Getin przy okazji ostatniej emisji to aport w postaci TU Europa, którego akcje kupowane kilka lat wcześniej wyceniano dużo niżej niż przy ubiegłorocznej emisji Getinu. W sumie inwestycje w gotówce nie przekroczyły miliarda złotych. Ponad połowę zaangażowanej kwoty biznesmen już odzyskał dzięki temu, że w ubiegłym roku sprzedał pakiet o wartości blisko 570 mln zł. Zjeść ciastko i mieć ciastko? Prawie.

FOT. W.G./FOTORZEPA

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama