Na przykład tajemniczość. Czarnecki lubi upubliczniać tylko spółki, które stworzył. Począwszy od Europejskiego Funduszu Leasingowego, który wprowadził na giełdę pod koniec lat 90., a na początku obecnej dekady sprzedał francuskiemu Credit Agricole, uzyskując pieniądze na kolejne projekty, poprzez firmę ubezpieczeniową Europa, aż po firmy, które są na giełdzie dziś - Getin Holding i tegorocznych debiutantów: LC Corp i Noble Bank.
Pilnuje kosztów
Jakie są poglądy miliardera na przyszłość nie tylko rynku, ale i jego własnych spółek - niewiele wiadomo. Biznesmen praktycznie nie rozmawia z dziennikarzami (trzeba przyznać, że niedawno zgodził się na kilkudziesięciominutowe spotkanie, na którym jednak nie był skłonny powiedzieć zbyt wiele). Zatem najczęściej słyszane od niego zdanie to "bez komentarza". Chociaż nie można powiedzieć, by Leszek Czarnecki kiedykolwiek przepadał za dziennikarzami, to jeszcze kilka lat temu był w stanie przemóc tę niechęć. Niewykluczone, że wówczas, gdy jego projekty były na wcześniejszym etapie i nie było pewności, że się udadzą, było mu o to łatwiej.
Cechą milionerów, którzy sami tworzyli firmy i byli przy nich na każdym etapie rozwoju (ktoś powiedziałby, że powinna być to cecha każdego dobrego menedżera), jest też pilnowanie kosztów. To sprawdza się i w przypadku Czarneckiego. Jeśli w kontrolowanych przez niego spółkach wydatki rosną, to można założyć, że menedżerowie musieli znaleźć naprawdę dobre uzasadnienie.
Mnożenie przez jeden