Tak poważna sytuacja na rynku pracy źle wróży gospodarce, bo wydatki konsumpcyjne tworzą ponad dwie trzecie produktu krajowego brutto Stanów Zjednoczonych. W lutym przedsiębiorcy zlikwidowali 651 tys. etatów, a stopa bezrobocia wzrosła do 8,1 proc., poziomu najwyższego od grudnia 1983 r. Ekonomiści prognozowali zwyżkę do 7,9 proc. To znaczy, że coraz więcej Amerykanów szuka zatrudnienia, o czym świadczy największa od 26 lat liczba po raz pierwszy składanych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych.
[srodtytul]Błędne koło[/srodtytul]
Kurczący się popyt, i to prawie wszędzie na świecie, zmusza amerykańskie spółki – od General Motors po Sears Holding – do zmniejszania zatrudnienia, co wpędza gospodarkę w błędne koło. Likwidowanie miejsc pracy w celu redukcji kosztów powoduje spadek popytu, a w takiej sytuacji przedsiębiorcy nie mają innego wyjścia i muszą redukować wydatki, zwalniając kolejnych pracowników.
Administracja Baracka Obamy, nie zważając na gigantyczny deficyt budżetowy, przeznaczyła 787 mld USD na stymulowanie gospodarki. Program ten ma uratować lub stworzyć 3,5 mln miejsc pracy. Na skutki jego realizacji trzeba jednak poczekać co najmniej do połowy roku.
[srodtytul]Już prawie 4,4 miliona[/srodtytul]