Wczoraj na posiedzeniu zespołu ds. ubezpieczeń społecznych przy Komisji Trójstronnej zdecydowali, że kończą prace bez osiągnięcia kompromisu. W stanowisku pracodawców i strony związkowej, do którego dotarł „Parkiet”, podkreślono tylko, że nie podoba im się tryb konsultacji, gdy rząd kieruje projekt ostateczny, a nie np. założenia do niego, nad którymi można pracować. – To musztarda po obiedzie, bo ustawa o OFE jest już w Sejmie – mówi Henryk Nakonieczny, członek zespołu z NSZZ „Solidarność”. Przyznaje jednak, że i tak do porozumienia by nie doszło z powodu zbyt rozbieżnych interesów.

Co to oznacza? Dla rządu najlepszym wyjściem byłoby otrzymanie legitymacji dla swojego projektu. Ale na to nie liczono, ponieważ w składzie zespołu są przedstawiciele Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. A do niej z kolei należy organizacja reprezentująca PTE i ubezpieczycieli. W tej sytuacji brak kompromisu jest dla rządu lepszy, niż zgoda Komisji Trójstronnej ze zdaniem PTE. Rządowy projekt zakłada bowiem obniżkę od 2010 r. górnego limitu opłat od składek z 7 do 3,5 proc. oraz zamrożenie opłaty za zarządzanie OFE na poziomie 15,5 mln zł miesięcznie przy aktywach przekraczających 45 mld zł.

Teraz każda ze stron dialogu wyda własne stanowisko, bo nawet przedstawiciele związkowców i pracodawców nie mogą się porozumieć między sobą. – Jako Solidarności najbliżej nam do propozycji rządu, ale cięcia są jeszcze za małe – mówi Nakonieczny. Z kolei OPZZ chce m.in. możliwości rezygnacji z OFE i przenoszenia całości emerytalnej składki do ZUS.

Rządowy projekt czeka na pierwsze czytanie w Komisji Polityki Społecznej. Zostało ono już raz przesunięte. Nad tym, kiedy ruszą sejmowe prace, zastanawiają się i OFE, i resort pracy. Jedyną osobą, która może o tym zdecydować, jest szef komisji Sławomir Piechota z PO. Niestety, od kilku dni nie udaje nam się z nim skontaktować. Posłowie już wcześniej zaczęli prace nad projektami autorstwa Klubu Lewicy oraz PiS, które dotyczą jednak tylko cięć w opłatach od składki.