– Prowadzimy negocjacje z 11 firmami. Część z nich sama się do nas zgłosiła z propozycją współpracy – zapewnia. Nie chce zdradzać nazw. Signal Iduna ma już umowę na sprzedaż takich ubezpieczeń z Expanderem.
Z czego wynika zainteresowanie firm pośrednictwa polisami zdrowotnymi? – W dobie ograniczenia przez banki akcji kredytowej takie spółki muszą znaleźć nowe produkty, dzięki sprzedaży których doradcy będą zarabiać. Starają się bowiem przetrwać ten okres bez wielkich redukcji zatrudnienia po to, by po kryzysie nie być zmuszonym do szkolenia od nowa sprzedawców – tłumaczy Pustelnik.
Signal Iduna także chce sprzedawać takie polisy przez pośredników. – Liczymy, że ubezpieczenia zdrowotne staną się produktem masowym – mówi Pustelnik. Według raportu firmy doradczej Deloitte, w 2008 roku Polacy wydali na zdrowie 28 mld zł, z czego około 100 mln zł na polisy.Problem w tym, że – jak przyznaje Rainer Schoenberg, członek zarządu polskich spółek Signal Iduna – produkty zdrowotne nie dają dużo zarobić. – Szkodowość sięga 75–85 proc. – wyjaśnia. Tymczasem spółka majątkowa SI straciła w 2008 r. blisko 30 mln zł, a życiowa 5 mln zł.
Dlaczego więc Signal Iduna wciąż stawia na takie polisy? – Rynek zdrowotny jest w naszym kraju duży i jeszcze się rozwinie. Poza tym polskie spółki to dla Signal Iduna inwestycja długoterminowa. Mają być zyskowne na koniec 2010 roku – odpowiada Pustelnik.
Jednak według Adama Gawryła, menedżera ds. produktu w ING TUnŻ, spowolnienie gospodarcze i otoczenie prawne nie sprzyjają rozwijaniu tej linii ubezpieczeń.