Po południu kurs ustabilizował się na poziomie 4,15 zł wobec euro. Skąd osłabienie?
Zdaniem Macieja Relugi, głównego ekonomisty BZ WBK, mieliśmy do czynienia z reakcją na projekt przyszłorocznego budżetu. Według Relugi, na kurs wpływa sytuacja na rynku długu. Na środowej aukcji Ministerstwo Finansów sprzedało pięcioletnie obligacje o wartości 1,1 mld zł. To niewiele więcej od dolnej granicy planowanej oferty. – Jest presja na rentowność obligacji. Pojawia się coraz więcej rekomendacji niekorzystnych dla naszego długu – mówi ekonomista BZ WBK. Przykładem zalecenie sprzedawania polskich papierów skarbowych, jaką wczoraj rano opublikował francuski BNP Paribas.
Nie wszyscy doszukują się jednak powodów wahań kursu złotego w projekcie budżetu na przyszły rok. – Złoty był w ostatnim czasie bardzo popularną walutą wśród londyńskich inwestorów. W środę po południu i wczoraj było związane z tym, że ktoś postanowił zrealizować dotychczasowe zyski. To wywołało falę transakcji stop-loss – tłumaczy Marcin Bilbin, diler w Banku Pekao. Według niego, argumentem potwierdzającym tę tezę jest fakt, że wczoraj po południu deprecjacja złotego została zatrzymana.
Spadek zaufania inwestorów odbija się na rentownościach obligacji – wczoraj wzrosły o kolejne 4–6 pkt bazowych. Dilerzy rynku długu podkreślają, że oprócz przyszłorocznych emisji papierów skarbowych, przekraczających 200 mld zł, rynek czeka w najbliższym czasie spora emisja obligacji BGK.
Ekonomiści J.P. Morgana oceniają tymczasem, że mimo pogorszenia kondycji finansów publicznych kraje Europy Środkowej (w tym Polska) mają szanse na przyjęcie euro w latach 2014–2016. Motorem wzrostu będzie odbicie w gospodarkach zachodnich, co umocni eksport i zapobiegnie dalszemu osłabieniu krajowych walut. W ten sposób dla Polski otworzy się „okno możliwości”, którego przegapienie oznaczać może pozostanie poza strefą euro ze wzrostem PKB poniżej potencjalnego.