Obroty czterech łączących się parkietów stanowią w sumie około dwóch trzecich łącznych obrotów akcjami na wszystkich rynkach w Europie Środkowej i Wschodniej. Kapitalizacja CEESEG przekracza 139 mld euro (prawie 580 mld zł), a jej miesięczne obroty wynoszą 11,7 mld euro (około 50 mld zł). Nowa giełda bije pod tym względem warszawską konkurentkę. Mimo to Ludwik Sobolewski, prezes GPW, jest spokojny (patrz: rozmowa).
[srodtytul]Prosta konsekwencja[/srodtytul]
W ciągu ostatnich lat giełda z Austrii po kolei przejmowała większościowe pakiety akcji sąsiednich rynków. Najpierw wiosną 2005 r. Wiener Boerse stała się akcjonariuszem budapeszteńskiego parkietu. Potem powiększyła jeszcze udziały w tym rynku. W listopadzie 2007 r. kupiła pakiet 92,4 proc. udziałów w praskiej giełdzie, a w zeszłym roku stała się właścicielem ponad 81 proc. papierów parkietu w Lublanie. Stworzenie wspólnego rynku ma być konsekwencją tych inwestycji. Plany zakładają, że unifikacja będzie postępować.
– Rozmawiamy o współpracy na kilku poziomach i nad kilkoma wspólnymi projektami – deklaruje w rozmowie z „Parkietem” Jiri Kovarik, rzecznik giełdy w Pradze. Według niego wszystkie giełdy przejdą stopniowo na jeden wspólny system handlowy. Każda z nich ma jednak trochę inny harmonogram wdrażania go. Zależy to bowiem nie tylko od samych giełd, ale także od ich członków. Wszystkie parkiety mają być połączone najpóźniej za dwa lata.
Podobnie widzi tę sprawę Irina Bernert z biura prasowego Wiener Boerse. – Nie tworzymy w tej chwili jednej platformy dla obrotów na wszystkich naszych giełdach. Chcemy po prostu wprowadzić na nich ten sam system tradingowy i te same zasady. Nie oznacza to więc, że trader w Pradze będzie mógł jednocześnie dokonywać transakcji w Wiedniu czy Budapeszcie – wyjaśnia nam Bernert.