[b]W swojej najnowszej analizie przedstawia pan problem odejścia krajów regionu od wcześniejszych reform emerytalnych. Jak dotąd rynki karzą za ten pomysł Węgry. Czy i kiedy zostanie ukarana za to Polska?[/b]
W raporcie zaprezentowałem różne scenariusze tworzone przez polski rząd. Nawet w najdalej idącym posunięciu – czyli zamrożeniu transferów do OFE – pomysły te nie są tak drastyczne, jak odebranie aktywów węgierskim funduszom.
Ostatnie wypowiedzi członków rządu pokazują, że zdają sobie oni sprawę z konsekwencji rynkowych takich posunięć, wiedzą, jak staniały forint i węgierskie obligacje. W Warszawie widać mniej dogmatyzmu, nie ma negacji drugiego filaru. Takie podejście oznacza, że reakcja rynków nie powinna być bardzo negatywna, jeżeli komunikacja ze strony władz będzie dobra.
[b]Czy rzeczywiście sięganie po dość drastyczne rozwiązania przez kraj, który był „zieloną wyspą wzrostu gospodarczego”, znajdzie zrozumienie?[/b]
Inwestorzy zdają sobie sprawę z bardzo restrykcyjnych progów ostrożnościowych dotyczących długu publicznego zapisanych w polskim prawie. Wiedzą też, że zbliżają się wybory parlamentarne i rządu nie będzie stać na radykalne reformy.