To, o ile ropa naftowa podrożeje, będzie zależało od daty, kiedy embargo zacznie obowiązywać.
Wśród krajów Unii Europejskiej największym zwolennikiem pełnego embarga na stosunki gospodarcze z Iranem jest Francja. Zdaniem rządu w Paryżu tylko w ten sposób można powstrzymać eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, w szczególności atak Izraela na Iran. Dlatego trzeba je wprowadzić, nawet jeśli na jakiś czas spowoduje (analitycy mówią o krótkotrwałym wzroście cen ropy do 150 dolarów za baryłkę) gwałtownte podwyżki cen energii i ropy naftowej.
Apel do państw OPEC
Jak podkreślił anonimowo jeden z wysokich rangą dyplomatów francuskich, jeśli sankcje będą powszechne, dadzą natychmiast efekt w postaci wysokiego bezrobocia w Iranie oraz spadku kursu riala.
Tymczasem Irańczycy zaapelowali do innych państw zrzeszonych w kartelu eksporterów OPEC, aby nie zwiększały produkcji, by utrzymać wyznaczony limit – 30 mln baryłek dziennie. Irańczycy mają prawo do eksportu 3,65 mln baryłek dziennie. Jednakże z powodu nałożonego embarga na dostawy także dla przemysłu petrochemicznego nie są w stanie wykorzystać przysługującego im limitu i eksportują jedynie 3,5 mln baryłek. Zdaniem Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) w roku 2016 te moce zmniejszą się do 3,1 mln, a być może będzie to jeszcze mniej. Według MAE możliwości produkcyjne Iranu zmniejszają się rocznie o ok. 300 tys. baryłek. W roku 2010 eksport wynosił 4,2 mln dziennie.
Irańczycy przy każdej okazji podkreślają, że nie wierzą w unijne sankcje, a już w żadnym razie w to, że z UE będzie się solidaryzował OPEC – kartel producentów. Iran obecnie przewodniczy OPEC, a przedstawiciel tego kraju we władzach Mohammad Ali Hatibi ostrzega inne kraje arabskie, by nie zastępowały irańskich dostaw. „Gdyby doszło do takiego procederu, nie będzie on postrzegany jako gest przyjazny" – mówił Hatibi w wywiadzie dla irańskiego dziennika „Sharq".