Reklama

Ropa może podrożeć do 150 dolarów za baryłkę?

Najprawdopodobniej dzisiaj Unia Europejska wprowadzi embargo na import ropy naftowej z Iranu. Teheran ostrzegł państwa OPEC, by nie zwiększały produkcji

Aktualizacja: 22.01.2012 22:40 Publikacja: 22.01.2012 22:20

Ropa może podrożeć do 150 dolarów za baryłkę?

Foto: Archiwum

To, o ile ropa naftowa podrożeje, będzie zależało od daty, kiedy embargo zacznie obowiązywać.

Wśród krajów Unii Europejskiej największym zwolennikiem pełnego embarga na stosunki gospodarcze z Iranem jest Francja. Zdaniem rządu w Paryżu tylko w ten sposób można powstrzymać eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, w szczególności atak Izraela na Iran. Dlatego trzeba je wprowadzić, nawet jeśli na jakiś czas spowoduje (analitycy mówią o krótkotrwałym wzroście cen ropy do 150 dolarów za baryłkę) gwałtownte podwyżki cen energii i ropy naftowej.

Apel do państw OPEC

Jak podkreślił anonimowo jeden z wysokich rangą dyplomatów francuskich, jeśli sankcje będą powszechne, dadzą natychmiast efekt w postaci wysokiego bezrobocia w Iranie oraz spadku kursu riala.

Tymczasem Irańczycy zaapelowali do innych państw zrzeszonych w kartelu eksporterów OPEC, aby nie zwiększały produkcji, by utrzymać wyznaczony limit – 30 mln baryłek dziennie. Irańczycy mają prawo do eksportu 3,65 mln baryłek dziennie. Jednakże z powodu nałożonego embarga na dostawy także dla przemysłu petrochemicznego nie są w stanie wykorzystać przysługującego im limitu i eksportują jedynie 3,5 mln baryłek. Zdaniem Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) w roku 2016 te moce zmniejszą się do 3,1 mln, a być może będzie to jeszcze mniej. Według MAE możliwości produkcyjne Iranu zmniejszają się rocznie o ok. 300 tys. baryłek. W roku 2010 eksport wynosił 4,2 mln dziennie.

Irańczycy przy każdej okazji podkreślają, że nie wierzą w unijne sankcje, a już w żadnym razie w to, że z UE będzie się solidaryzował OPEC – kartel producentów. Iran obecnie przewodniczy OPEC, a przedstawiciel tego kraju we władzach Mohammad Ali Hatibi ostrzega inne kraje arabskie, by nie zastępowały irańskich dostaw. „Gdyby doszło do takiego procederu, nie będzie on postrzegany jako gest przyjazny" – mówił Hatibi w wywiadzie dla irańskiego dziennika „Sharq".

Reklama
Reklama

Poszukać innego dostawcy

Unia Europejska zaproponowała, aby te kraje Wspólnoty, które importują z Iranu znaczące ilości ropy, miały nawet do 12 miesięcy czasu na znalezienie innego dostawcy. Dotyczy to zwłaszcza Włoch, Grecji, Hiszpanii i Malty. Zdaniem Irańczyków Bruksela nie odważyłaby się na wprowadzenie embarga.

Z poparciem ze strony OPEC może być jednak dość trudno. Wiadomo, że Saudyjczycy, praktycznie jedyni, którzy mogą w krótkim czasie zwiększyć znacząco wydobycie, są gotowi to zrobić. Minister ds. ropy tego państwa Ali al Naimi stwierdził, że jego kraj jest w stanie sprostać zwiększonemu popytowi. Al Naimi obiecał również zwiększenie współpracy z Chinami, w tym dodatkowe dostawy surowca. Chiny dzisiaj są największym odbiorcą irańskiej ropy, a ostatnio zadeklarowały w Rijadzie gotowość zainwestowania w poszukiwanie i wydobycie ropy w Arabii Saudyjskiej przynajmniej 300 mld dolarów. Chińskie firmy już budują w Arabii Saudyjskiej rafinerie.

Żmudne próby powrotu do trendu wzrostowego

Większość minionego roku notowania ropy naftowej gatunku Brent spędziły w łagodnie nachylonym kanale spadkowym. W jego ramach cena osunęła się z ok. 127 USD za baryłkę w kwietniu do niespełna 100 USD w październiku. Pod koniec roku formacja kanału przestała jednak być aktualna. Notowania naruszyły jego górną granicę. Od tego czasu trwają żmudne próby uformowania trendu zwyżkowego. Na razie jednak efekty są niejednoznaczne. Książkowa definicja tendencji wzrostowej spełniona jest połowicznie. Owszem, kolejne lokalne dołki (z 4 października i 16 grudnia) położone są zgodnie z definicją na coraz wyższych poziomach, ale tego samego nie da się powiedzieć o lokalnych górkach. Notowania są ciągle na tej samej wysokości co w momencie, kiedy podejmowana była próba wyrwania się ze wspomnianego kanału zniżkowego. Ceny ropy mają przed sobą całą serię poziomów oporu.

„Naftowy szok" ma potencjał do wywołania recesji

Ekonomiści szacują, że wzrost cen baryłki ropy o 10 USD powoduje, że światowy wzrost gospodarczy zwalnia przez 12 miesięcy o 0,2-0,5 pkt proc. Drożejące paliwa oznaczają uszczuplenie dochodów konsumentów, wzrost kosztów transportu i przyspieszenie inflacji. Według badań Bena Bernanke- go, obecnego szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej, najgroźniejszym dla wzrostu gospodarczego skutkiem „szoków naftowych" są jednak podwyżki stóp procentowych mające zahamować inflację. Rekordowe zwyżki cen ropy, odnotowane latem 2008 r., mocno przyczyniły się więc do wpadnięcia świata w recesję na jesieni 2008 r. W wyniku recesji i kryzysu finansowego popyt na surowiec gwałtownie spadł, a z nim jego cena. Od 2009 r. ropa drożała wraz z ożywieniem gospodarczym i kryzysami politycznymi takimi jak arabskie rewolucje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama